01.09.2021 - Dzień 189

Środa - wizyta u ortodontki

Stresowałam się. Może nie jakoś bardzo, ale było to odczuwalne. Czekałam na to, kiedy przyjedzie szefowa i co powie. Ale jak przyszła, to nie nawiązała do naszej rozmowy ani jej nie zaproponowała. Ja w końcu też tego nie zrobiłam, bo na początku czekałam na dobry moment, a później było już za późno. 

Jutro powinnam to zrobić. Co ma być to będzie, ale muszę to przynajmniej wyjaśnić i poprowadzić do końca.

Poszłam z A. i G. na obiad, tam gdzie zawsze. A. przyjechała na chwilę coś tam zrobić i poszła z nami coś zjeść, ale potem jechała do domu. Wpisała sobie dzień wolny. Na obiedzie rozmawiał z nami K., który tam pracuje. Już nie pamiętam o co chodziło, ale powiedział, że jutro postawi mi obiad. Dziewczyny to podłapały i go skonfrontowały z tym. Ciekawe, czy faktycznie się wywiąże z tej obietnicy. W sumie to nie liczę na to, ale w drugiej strony byłoby fajnie. 

Wyszłam wcześniej i poszłam na autobus. Pojechałam do centrum i poszłam do mojej ortodontki na wizytę. Wcześniej umyłam zęby, żeby nie pójść tam z brudnymi i nieświeżymi. 

Nie czekałam długo, choć chwilę w poczekalni posiedziałam. W ogóle, bałam się, że się spóźnię, ale dotarłam punktualnie. W gabinecie ortodontka obejrzała moje zęby, pochwaliła je, że są ładne i czyste, powiedziała, że wszystko jest z nimi w porządku. Nie ma żadnego regresu. Retencja, ten drucik, jest na swoim miejscu i nic z nim nie jest. Także wszystko ok. Powiedziała też, że jedynie to trochę kamienia mam już z tyłu i mogłabym pójść na higienizację. Jej asystentka teraz ją robi i przez myśl mi przeszło, czy to na pewno konieczne, czy to nie napędzanie jej klientów. Z drugiej strony dawno nie miałam czyszczenia ich. 

Zapytałam jak długo będę jeszcze nosić aparat ruchomy na noc, ale okazało się, że jeszcze mam go nosić. Przez rok codziennie, później przez 5 lat, tak 5 razy w tygodniu. Zapytałam też, czy trzeba coś z nim robić, może przestawiać? Może podkręcać lub wygiąć? Ale nie, jest już w odpowiedniej pozycji i nic mamy w nim nie zmieniać. 

Wizyta trwała krótko. Zapłaciłam za nią 120 zł i powiedziała mi, żeby na następną umówić się za rok. 

Wyszłam stamtąd, zapłaciłam, skorzystałam z toalety i ruszyłam na miasto. Najpierw wstąpiłam do jednego rossmana, gdzie kupiłam 2 lakiery do paznokci i rozświetlacz (okazało się, że chyba jest za ciemny dla mnie, więc będę musiała wykorzystać go jako cień). Potem ruszyłam do Hebe. Tam kupiłam perfumy z MissKay, z tej serii co poprzednie, ale tym razem "Sun Kissed". Oprócz tego kolejne 3 lakiery, bo były w promocji i maseczkę, bo też kosztowała taniej niż zwykle. Kiedy stamtąd wyszłam, zahaczyłam o Naturę i tam zakupiłam krem 80+ dla babci. Następnie poszłam jeszcze do innego rossmana, bo i tak musiałabym czekać długo na busa. Tam z kolei kupiłam w promocji lotion i serum z Hada Labo Tokyo. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89