20.09.2021 - Dzień 208
Poniedziałek - pierwszy dzień po chorobie
Powrót był trudny. Oczywiście nie chciało mi się wstać rano bo nie dość, że strasznie wcześnie, to jeszcze było zimno i ciemno. Ale udało mi się i nawet zdążyłam na wcześniejszego busa. Rano było zimno i wilgotno, więc szło się nieprzyjemnie. Ale dałam radę.
Jednak na niewiele się to zdało, bo nie miałam klucza i musiałam czekać aż któraś z dziewczyn się pojawi. Więc i tak wpisałam się później niż powinnam.
Ciężko mi było znów się do wszystkiego przyzwyczaić. Czułam się obco, nie wiedziałam co się dzieje i od czego w ogóle zacząć. Powoli wdrożyłam się i ogarnęłam co muszę zrobić. Ale wcale się z tym nie spieszyłam. Poza tym, większość dnia dziś przegadałam z A. i M. Cóż zrobić, skoro tyle się nie widziałyśmy. Ale fajnie było. Choć rano stresowałam się bardzo. Jednak okazało się, że niepotrzebnie.
A. na przerwie powiedziała mi, że szefowa się dziwnie zachowuje i coś kombinuje, tylko nie wiadomo co. Zastanawiam się nad tym. W sumie niczego bardziej dziwnego niż zwykle nie zauważyłam. Dla mnie szefowa już od dawna zachowuje się nieprzewidywalnie, więc ciężko mi stwierdzić. Ale dziś nie było z nią źle, nawet chwilę z nią porozmawiałam. Na mój sposób oczywiście.
Dzień szybko zleciał. Naprawdę, nie było źle. Sporo zrobiłam, porozmawiałam sobie i minął nawet całkiem przyjemnie. Nawet to, że pogoda była paskuda w tym nie przeszkodziło.
W domu zjadłam trochę makaronu z soboty, a potem jeszcze żelki brzoskwiniowe. Miałam na nie ogromną ochotę. Tak jak i na mojego chłopaka, kiedy przysłał mi swoje zdjęcie z pracy. Wyglądał na nim naprawdę przystojnie, choć to tylko zdjęcie z pracy. Napisałam mu to i chwilkę pisaliśmy.
Dotarła wreszcie przesyłka z kremami z Aliexpress, którą zamówiłam dla siostry mojego chłopaka. Przekażę mu ją, kiedy spotkamy się w weekend. W sumie jestem ciekawa co to za kremy.
W weekend, dokładnie w niedzielę, mój chłopak ma urodziny, więc szukałam prezentu dla niego. Ciężko coś wybrać, bo ma już chyba wszystko, poza tym, już też różne rzeczy mu kupowałam. Zdecydowałam się kupić coś z jakiejś droższej marki. Wybrałam koszulkę z Tommy Hilfiger, ale nawkurzałam się strasznie próbując ją zamówić z oryginalnej strony. Nie wiem o co chodziło, bo wszystko w karcie mam ustawione dobrze, środków na koncie też mam pod dostatkiem, ale nie mogłam wykonać płatności. Zdenerwowałam się, próbowałam kilka razy i wreszcie odpuściłam.
Ale nie chciałam zmieniać koncepcji, bo już spodobała mi się koszulka, którą wybrałam. Udało mi się znaleźć tę samą koszulkę na Zalando i tam też ją zamówiłam. Już bez problemu. Niestety zapłaciłam trochę drożej, ale skoro ma być to prezent, to mogę raz wydać trochę więcej. Oprócz koszulki zobaczyłam na Zalando też fajną bluzę dla chłopaka w promocji, więc ją też zamówiłam. Liczę na to, że w razie czego będę mogła ją odesłać. Przyjaciółka mówiła mi kiedyś, że nie ma z tym problemu, więc spróbuję.
No i tak. Wcześniej zrobiłam sobie drzemkę, ale o 22:00 wstałam i jestem z siebie dumna. Chciałam porobić dziś jeszcze różne rzeczy, ale się nie udało. Jednak najważniejsze, że zamówiłam prezent. Ciekawa jestem, czy będzie pasował i czy będzie się mojemu chłopakowi podobać.
Ogólnie mam dziś całkiem dobry humor. Mam nadzieję, że jutro też mi się uda wstać tak jak dziś.
Komentarze
Prześlij komentarz