25.09.2021 - Dzień 213
Sobota - jak zwykle mija za szybko
Cały dzień jakoś się tak dziwnie czuję. Nie wiem o co chodzi. Nawet w pewnym momencie wzięłam sobie gripex, ale nie potrafię dokładnie stwierdzić o co chodzi. Natomiast jedno wiem na pewno - w ogóle nie mam dziś apetytu. Dziwne to wszystko.
Wstałam po 10:00, bo nie chciało mi się wcześniej. Zjadłam coś, pomalowałam twarz i brwi, po czym poszłam do sklepu. Najpierw odwiedziłam Florinę i kupiłam tam sobie skarpetki, które chciałam już zamawiać w internecie. Ale na szczęście je znalazłam, nawet taniej. Kupiłam więc 4 pary. Oprócz tego szukałam sobie majtek, ale był strasznie słaby wybór. Wybrałam jakieś 2 - jedne białe bezszwowe, bo pomyślałam, że mogą się przydać (nie mam takich), drugie za to granatowe. Całkiem ładne, choć wolałabym, żeby były czarne.
Później poszłam do biedronki i zrobiłam zakupy spożywcze. Nic ciekawego. Chciałam kupić sobie coś na kanapki, ale na nic nie miałam ochoty. Wzięłam natomiast płatki na mleko, jakiś nowy smak Cronflakes, może zjem je na kolację.
Wróciłam do domu. Posiedziałam trochę. A no, tak. Wcześniej jeszcze zrobiłam pranie, białe, później białe delikatne. Następnie posprzątałam, tj. odkurzyłam, umyłam łazienkę, umyłam podłogi, starłam kurze.
Podczas sprzątania zorientowałam się, że w sumie nie wiem co chciałabym robić jeszcze dzisiaj. Dlatego kiedy skończyłam, po prostu pooglądałam YT, a potem pomalowałam się. W sumie to przypudrowałam się i pomalowałam oczy wg tutorialu Seleny Gomez. Makijaż bardzo mi się podobał.
Mój chłopak przyjechał jak zwykle później niż zapowiadał. Przywykłam do tego, choć wkurzyłam się, bo miał jakieś dziwne pretensje. A to ja do niego powinnam mieć.
Wręczyłam mu prezent. Od razu przymierzył koszulkę i bluzę, i okazało się, że wszystko pasuje. To fajnie, bardzo fajnie.
Potem zjedliśmy jeszcze, posiedzieliśmy trochę i obejrzeliśmy odcinek Sex Education.
I tak oto zakończył się ten dzień. Strasznie szybko minął i tak jak pisałam już, dziwnie się czułam. Mam nadzieję, że jutro będę się czułą lepiej.
Trochę się martwię, bo mój chłopak już mówił coś o tym. żebyśmy pojechali jutro gdzieś rowerami. A ja chyba nie chcę jechać. Boję się, że mnie przewieje czy coś, a jeszcze wcale się tak dobrze nie czuję...
Komentarze
Prześlij komentarz