17.05.2021 - Dzień 82

Chyba jednak nie lubię poniedziałków

Dzisiaj było trochę gorzej. Kiedy przyszłam, nie było nikogo w biurze i musiałam czekać w pokoju socjalnym aż ktoś przyjdzie. Ale dobrze przynajmniej, że miałam gdzie usiąść i nie musiałam stać pod drzwiami. Poza tym z moim brzuszkiem już było dzisiaj dobrze.

Siedząc tak i czekając pomyślałam, że to słabo, że nie mam do nikogo kontaktu i nie mogę się dowiedzieć, kiedy ktoś będzie czy coś. Poszukałam jednej z dziewczyn, A., na FB, ale nie mogłam jej znaleźć. Kiedy przyszła, zapytałam ją czy ma FB, powiedziała mi, że ma. Spróbowałam ją wyszukać, ale nie widziałam jej, więc nawet to jej powiedziałam. Ona odpowiedziała mi, że faktycznie, nie wyszukuje jej i na tym skończyła temat. A ja już więcej nie pytałam, bo stwierdziłam, że widocznie nie chce, żebym ją znalazła i dodała do znajomych czy coś. Zrobiło mi się strasznie głupio. Naprawdę, poczułam się taka... urażona.

Rano sporo się działo. Tak naprawdę to wszystko zaczęło się walić na głowę, przynajmniej tak mówiła A. Poczułam się przytłoczona, bo nic nie mogłam na to poradzić, ani pomóc. 
U mnie było ok, raczej wszystko szło dobrze i nie miałam większych problemów. Szefowa poinformowała mnie, że w przyszłym tygodniu mam pójść na kilka dni w inne miejsce żeby je zobaczyć, poznać ludzi i w czymś się podszkolić. Obawiam się tego, bo znowu będę musiała poznawać obcych ludzi i jakoś się z nimi dogadać. Ale to tylko kilka dni, więc może nie będzie źle. 

Jedynie kiedy A. zapytała, czy zadzwonię do kogoś, to odmówiłam. Trochę się bałam, ale też nie wiedziałabym co ma mówić, gdyby ta osoba o coś mnie zaczęła pytać, bo po prostu nie byłam w temacie i nie wiedziałam co tam się dzieje. Później znów ktoś musiał zawieźć gdzieś jakieś papiery. A. znowu spytała mi się, czy tego nie zrobię, czy pojadę. Ale znów musiałam odmówić, bo nie mam samochodu, nie swoim bym na pewno nie pojechała, poza tym, nie jeżdżę i pewnie nie dałabym rady.

Muszę przyznać, że to wszystko naprawdę mnie podłamało i poczułam się źle, taka bezużyteczna. A naprawdę chciałam pomóc! Tylko tak wyszło, że nie bardzo mogłam. Dlatego też bardzo popsuł mi się humor, nie miałam ochoty się odzywać i siedziałam cicho, zajmując się swoimi sprawami. Pomyślałam, że jeśli nie mogę pomóc, to przynajmniej nie będę przeszkadzać. 

Z dobrych rzeczy to dałam znać przyjaciółkom, że zaczęłam staż. Fajnie, dobrze, że już wiedzą. Dowiedział się również mój brat, bo zadzwonił do mnie, więc mu powiedziałam. W ogóle, chciał, żebym zajmowała się trochę moim chrześniakiem i w innym wypadku na pewno bym to zrobiła, no ale zaczęłam ten staż i nie mam już możliwości. 

Dziś musiałam zostać do 16:00 i nie mogłam wyjść wcześniej. Dlatego też wróciłam do domu busem o 17:00. Wcześniej wstąpiłam do Biedry i nakupowałam sobie słodyczy. Nie wiem co mnie tak naszło, bo już dawno nie chciało mi się tak słodkich rzeczy, ale po prostu nie byłam w stanie się powstrzymać. Myślałam tylko o tym, co jeszcze słodkiego bym zjadła. Z taką obsesją aż. W busie od razu zjadłam liona i trochę mi przeszło kiedy się zasłodziłam. 

W domu zrobiłam na obiad warzywa na patelnię z ryżem. To na szczęście przygotowuje się szybko i nie wymaga wysiłku, więc dałam radę to zrobić. Zjadłam i nawet mi smakowało. Chyba zdrowo tak trochę warzyw zjeść. 

Jestem zmęczona, ale chciałabym nie robić sobie drzemki, tylko przetrzymać do później i pójść spać wcześniej. Ale nie wiem czy mi się to uda. 

Przeczytałam książkę "Nie ma tego złego" Marcina Mortki. Początkowo trochę nie mogłam się przyzwyczaić do stylu autora i tego jak była napisana, nie podobałą mi się więc jakoś szczególnie. Ale wraz z kolejnymi rozdziałami zaczęłam lubić bohaterów i zaczął podobać mi się świat tam ukazany. Także kiedy dobrnęłam do końca aż szkoda mi było, że to już koniec. Zastanawiam się, czy będą kolejne części. W sumie zakończyło się tak, że aż prosi się o kolejny tom i żeby zrobić z tego serię. Zobaczymy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89