12.05.2021 - Dzień 77
Zmiana. Czy to już?
Udało mi się nie zaspać. Wstałam rano i wyrobiłam się na busa, także dobrze mi poszło. W mieście byłam już 7:20, także wcześniej niż się spodziewałam. Aż troszkę za wcześnie, bo wiedziałam, że jeśli będę tam za wcześnie, to będę stała pod drzwiami. Dlatego postanowiłam poczekać troszkę na przystanku.
Usiadłam więc. Na szczęście było w miarę ciepło i nie padało, więc mogłam to zrobić. Siedząc tak baaardzo się stresowałam, aż nie mogłam o niczym myśleć, a słuchanie muzyki nie sprawiało mi przyjemności. W pewnym momencie to aż się trzęsłam z nerwów. Troszkę pomogło, kiedy zaczęłam sobie w głowie mówić o tym, czego tak właściwie się boję. Po tym troszeczkę mniej się denerwowałam, a przynajmniej na tyle, że było to do wytrzymania. Pojawił się natomiast inny problem. Uświadomiłam sobie, że strasznie chce mi się siku. To było aż dziwne. Dlatego zebrałam się i kiedy była jakoś 7:35 ruszyłam na miejsce.
W drodze powtarzałam sobie, że tylko jeszcze chwilka i znajdę toaletę. Weszłam do budynku, poszłam na piętro i trochę nie wiedziałam co dalej, bo nie miałam pojęcia gdzie tam jest wc. Spojrzałam przez szybę w drzwiach do biura do którego miałam przyjść i zauważyłam, że ktoś był w środku. Weszłam tam i przywitałam się z kobietą, która tam była. Zorientowałam się, że to jedna z pracownic. Przywitałam się, ona zaczęła do mnie mówić i poczułam, że już nie chce mi się siku tak bardzo. Czyli to musiało być z nerwów, skoro tak szybko odpuściło. Pomówiłam z nią trochę i wtedy też spytałam o toaletę. Choć nie chciało mi się już tak bardzo, poszłam tak na wszelki wypadek.
Kiedy wróciłam, ta pracownica z wcześniej coś tam porządkowała i już zaczęłam mi coś tłumaczyć. Powiedziała, gdzie będzie moje miejsce, mówiła co mam robić, co prawdopodobnie będę robić. Wkrótce przyszła też druga pracownica, z którą się zapoznałam. Teraz już obie zaczęły mnie wprowadzać, prezentować jak się robi niektóre rzeczy, kazały mi też wykonywać pewne czynności na komputerze,
Także powoli byłam wprowadzana. Z każdą kolejną godziną, stresowałam się już mniej. Aż w pewnym momencie było mi dziwnie, że tak mało się stresuję i zaczęłam się martwić tym, czy wszystko będzie w porządku.
Później pojawiła się szefowa. Rozmawiała ze mną o najbliższych dniach i powiedziała, żebym przychodziła tak jak dzisiaj. A jutro zajmiemy się dokumentami. Zgodziłam się.
Bardzo zaskoczyło mnie pytanie, w którym zapytała mnie ile chciałabym zarabiać. W końcu ona nie płaci mi za staż i nawet o tym nie myślałam, bo to ustalona kwota z góry, z urzędu. Ale tak naprawdę to nie mam pojęcia.
Wreszcie była już prawie 16:00 i zaczęłam się przygotowywać do opuszczenia tamtego miejsca. Nie chciałam wychodzić bardzo wcześnie, więc busa miałam dopiero o 17:00. Postanowiłam przejść się na dworzec i sprawdzić ile czasu mi to zajmie. Okazało się, że około 30-35 minut. Będę musiała jeszcze to dopracować. Martwię się jedynie tym, że w ciągu najbliższych dni ma być zmieniony rozkład.
Wróciłam do domu i byłam mniej zmęczona, niż się spodziewałam. Choć i tak byłam zmęczona. Odgrzałam sobie mrożoną pizzę, którą kupili rodzice i zjadłam ją z apetytem.
Później obejrzałam coś na YT, a potem położyłam się, poprzeglądałam FB i zrobiłam sobie drzemkę. A teraz, kiedy już wstałam, przygotowałam sobie rzeczy na jutro Rozmawiałam też z chłopakiem przez telefon i poczułam się lepiej po tej rozmowie.
A teraz już pora wreszcie się iść myć i spać. Tylko żeby nie zaspać jutro, proszę.
Komentarze
Prześlij komentarz