25.05.2021 - Dzień 90
Kiedy ten deszcz wreszcie przestanie padać?
Dziś był ok. Działo się i raczej się nie nudziłam. Ostatnio ogarniał mnie niepokój na myśl o zaświadczeniach, które wydrukowałam, dlatego wszystkie jeszcze raz sprawdziłam. Znalazłam te, w których był błąd i poprawiłam je. Teraz przynajmniej już wiem, na co na 100% muszę zwracać uwagę.
Na obiad zjadłam rosół. Niby duży, ale zastanawiam się o ile ta miseczka jest większa od tego mniejszego. Był w porządku, lepszy od zupy krem z brokułów, którą jadłam wcześniej, ale nie był to też nawet jeden z lepszych, jakie jadłam.
Kiedy wracałam, było już późno, bo po 16. Także poszłam czekać na busa na przystanku mniej więcej tam, gdzie wysiadam ranno (tylko po drugiej stronie) i tam udało mi się wejść. Ostatecznie byłam w domu wcześniej, jakbym pojechała tym wcześniejszym busem. Ale jakoś nie lubię tam wsiadać...
W domu obejrzałam dwa odcinki Sabriny, poczytałam trochę i starałam się nie zasnąć do momentu aż porozmawiamy z chłopakiem przez telefon. Wreszcie udało się nam, rozmawialiśmy prawie 40 minnut. Ale później i tak poszłam spać, bo już mi się oczy zamykały.
A teraz już jest późno i muszę lecieć się myć.
Komentarze
Prześlij komentarz