21.05.2021 - Dzień 86
W piątek jest jakoś tak lepiej
Nie było dziś A., więc byłam w biurze tylko z G. Szefowa przyszła później, ale nie była długo. Ogólnie dziś było fajnie, jakoś tak luźno. Nawet pośmiałam i pożartowałam sobie trochę z G. Miałyśmy okazję porozmawiać i poznać się co nieco, więc to był miły dzień. Jedyne co mnie trochę zaniepokoiło to to, że wychodziłam ostatnia i musiałam zamknąć biuro. Do tej pory troszkę boje się, że zapomniałam czegoś wyłączyć albo zamknąć okna, chociaż przecież sprawdzałam czy je zamknęłam.
Wyszłam wcześniej, bo tak za dziesięć 15:00 i poszłam na przystanek (mogłam jeszcze wcześniej, ale poprawiałam makijaż, byłam w toalecie itd). Pojechałam autobusem, bo chciałam pójść jeszcze na małe zakupy. Zbliża się Dzień Matki, więc kupiłam już prezent dla mamy - mydełko z mydlarni U Fransiszka o zapachu konwaliowym. Wiem, że mama lubi zapach konwalii, więc powinien jej się spodobać. Poza tym tak kojarzy mi się z wiosną.
Potem poszłam jeszcze do Hebe i kupiłam parę rzeczy, w tym maseczki dla siebie i serum do twarzy. Zobaczymy, czy to serum mi się sprawdzi. A maseczkę może jedną oddam mamie na prezent. Kupiłam także eyeliner w pisaku, bo była spora promocja. Wygląda o wiele lepiej o tego beznadziejnego, który kiedyś kupiłam i którego praktycznie nie dało się używać, bo robił plamy, także już nie mogę się doczekać kiedy go wypróbuję i sprawdzę czy jest lepszy od tego poprzedniego.
Idąc na dworzec, natknęłam się na food tracki. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie jadłam jedzenia z takiego food tracka. A zapachy były bardzo zachęcające i aż miałam ochotę coś tam przekąsić. Jedynie to, że wiedziałam, że w domu będę tego dnia miała obiad odwiodło mnie od kupienia sobie czegoś. No, może jeszcze ceny.
Po przyjeździe do mojej miejscowości odebrałam paczkę z paczkomatu i wróciłam do domu. Zjadłam pyszny obiad (Chłopski garnek). Porozmawiałam trochę z mamą. Skarżyła się, że ma gorączkę, po tym jak wczoraj przyjęła szczepionkę - pierwszą dawkę i że boli ją ramię.
O 19:00 przyszła moja przyjaciółka, z którą się umówiłam. Zrobiłam jej masaż, a potem jeszcze porozmawiałyśmy sobie. Ona też jest aktualnie na stażu, ale zaczęła go jakieś półtora miesiąca wcześniej. Także miałyśmy o czym rozmawiać i wymieniłyśmy się doświadczeniami. Powiedziała, że początkowo ona też była taka senna po powrocie i to dało mi nadzieję na to, że może się przyzwyczaję. Opowiadała mi również o wieczorze panieńskim jej siostry, na którym ostatnio była.
A teraz czuję, że zasypiam. Jestem zmęczona, więc jak tylko łazienka się zwolni, to pójdę się umyć. Wcześniej myślałam, że może zrobię sobie maseczkę, ale jednak daruję sobie, bo nie mam siły i chyba bolą mnie plecy.
Komentarze
Prześlij komentarz