04.05.2021 - Dzień 69

Dzień 69...

Ten dzień był taki sobie. Wstałam późno. Mama miała dziś wolne, więc byłą w domu. Rozmawiałyśmy o sprzętach do kuchni, bo niedługo mamy robić remont i prawie wszystko wymieniać. Razem ugotowałyśmy na obiad ryż z sosem pieczarkowym, a do tego zrobiłyśmy sałatkę z sałaty lodowej, marchewki i sosu greckiego. 

Wyszło pysznie, choć trochę dziwnie się później czułam. Ale może to dlatego, że zjadłam resztę kukurydzy smażonej, które mi została. Albo po prostu zjadłam ogólnie za dużo, bo nałożyłam sobie wielką porcję. 

Sporo dzisiaj czytałam. Przeczytałam na przykład "Nowy wspaniały świat" Aldousa Huxley'a. Książka ta wywarła na mnie naprawdę spore wrażenie. Najdziwniejsze jest to, że prezentowana tam antyutopia zakłada brak wolności i indywidualizmu. Im więcej klonów, tym lepiej. Jedynie najwyższa kasta mogła być nieco różnorodna, ale wciąż musiała trzymać się zasad. Ale mimo tego że wiem, że to byłoby złe, to trochę chciałabym się tam znaleźć. To musiałoby być miłe uczucie nie mieć większych zmartwień, a kiedy by się pojawiły, wziąć tabletkę somy i wszystko co smutne by znikało. Ciekawe, czy takie sztuczne szczęście, naprawdę byłoby szczęściem?

Mam wenę na czytanie i aż nie wiem, za co się zabrać, teraz, kiedy tamtą książkę skończyłam. 

Rozmawiałam chwilę z chłopakiem przez telefon. Wcześniej pisałam trochę z siostrą cioteczną i przyjaciółkami na messengerze.

I w sumie tyle. Prawdę mówiąc, nic się nie działo. Nudy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89