04.12.2021 - Dzień 282
Sobota
Obudziłam się rano i zaczęłam oceniać swój stan. Wciąż czułam, że mam katar, choć nie ciekło mi z nosa. Czułam też, że z gardłem jest gorzej niż wczoraj. Zmierzyłam temperaturę i miałam 37 stopni.
Mama ugotowała Sarze mięsko, a ja później zblendowałam znowu część tego mięska z ryżem. Tata po tym jak zawiózł mamę do pracy, wstąpił do weterynarza. Ten dał mu dla Sary tabletki przeciwwymiotne i osłonowe. Na razie powiedział, że nie będzie brała więcej antybiotyku. W poniedziałek tata z Sarą mają pojechać na więcej badań.
Tata dał Sarze tę przeciwwymiotną tabletkę, a potem trochę jedzonka.
Obejrzałam 3 odcinki The Walking Dead. Jak zwykle fajnie się to ogląda.
Po tej tabletce jakby mniej Sarę męczyło i śpi sobie. Mam nadzieję, że poczuje się lepiej.
Miałam dziś pójść z moim chłopakiem na Chrzciny, ale w moim stanie to nic z tego. Lepiej żebym została w domu. Choć gdyby czuła się dobrze, to z chęcią bym poszła.
Nie wiem czy mój chłopak przyjedzie ani której. Niby mówi, że by chciał, no ale zboczymy.
Komentarze
Prześlij komentarz