11.12.2021 - Dzień 289
Sobota
Wreszcie sobota, w którą mogę sobie normalnie posprzątać i ogarnąć w domu. No i w której się lepiej czuję. Przynajmniej fizycznie, bo psychicznie to różnie.
Wstałam późno, ale tak strasznie nie chciało mi się wstawać. Zjadłam śniadanie, pooglądałam YT i zabrałam się za sprzątanie. Odkurzyłam, umyłam łazienkę, potem podłogi. Następnie poszłam ugotować obiad. Dziś zrobiłam makron z sosem pieczarkowym i wyszedł przepyszny.
Sara czuła się dziś gorzej. Było już lepiej, ale coś się stało i coś dzieje się z jej lewą, tylną łapką. Nie staje na niej, podkurcza ją. Jakby miała jakiś niedowład. Albo jakby coś ją w biodrze bolało. Nie wiadomo. Ale biedna psinka. Już się lepiej czuła po tym ostatni, a tu ja znowu coś takiego spotkało.
Później przyjechał mój chłopak.
Komentarze
Prześlij komentarz