17.12.2021 - Dzień 295

Piątek

Spakowałam rano ostatnie rzeczy do torby. Nie zabierałam prostownicy. Torba nie była lekka, ale też nie taka znowu ciężka, bo się ograniczałam. 

Jakoś wyrobiłam się rano. Choć bałam się, że nie zdążę na busa z takim obciążeniem. 

Zgubiłam w busie czapkę. Moją śliczną czarną czapkę z napisem MEOW. Bardzo mi jej szkoda, a najbardziej, kiedy pomyślę, że wylądowała gdzieś na ulicy lub w koszu. 

W pracy myślałam przede wszystkim o tym, kiedy pojadę już do mojego chłopaka. Gdy przyjechał po mnie później, pojechaliśmy jeszcze do Dek meble, żeby obejrzeć narożniki i meble. Spodobał nam się tam jeden, właściwie dwa: granatowy i szary. Mnie początkowo bardziej podobał się ten szary i nie byłam przekonana do granatowego. 

Pojechaliśmy następnie do Auchana i zrobiliśmy spore zakupy. Kupiliśmy też czapkę dla mnie, żebym nie marzła. 

U mojego chłopaka zeszliśmy na dół, żeby zjeść i pogadać. Chociaż nie bardzo wiem jak rozmawiać z jego tatą. Ciężko znaleźć mi z nim wspólny język. 

Byłam strasznie padnięta, a na górze było zimno. Woda była ciepła, ale temperatura w pomieszczeniach zdecydowanie poniżej mojego komfortu. Jak leżałam - marzł mi nos, co świadczy o tym, że było za zimno. No ale założyłam ciepłe skarpetki, koc na kołdrę i jakoś nie zamarzłam w nocy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89