22.12.2021 - Dzień 300
Środa. Wigilia firmowa
Byłyśmy pełne obaw co do tej Wigilii. G. była na zdalnych i miała przyjechać na 12:00 na samą wigilię. My pracowałyśmy normalnie do 11:00. Ja robiłam wszystko co tam miałam, żeby potem mieć spokój.
Po 11:00 razem z M. uprzątnęłyśmy jedno z biurek i przesunęłyśmy na środek. Nakryłyśmy obrusem, który przyniosła szefowa. Niedługo potem przeszedł K. z bistro, w którym zawsze jemy z K. która też tam pracuje i przynieśli jedzenie: barszcz w dzbanku, krokiety, wielką misę pierogów oraz rybę po grecku.
Poustawiałyśmy wszystko. Z dziewczynami porobiłyśmy sobie trochę zdjęć. Później pojawiła się G., więc i z nią zrobiłyśmy parę fotek.
Kiedy przyszła szefowa, zaczęła się Wigilia. Powiedziała nam życzenia, dała koperty z kasą. Na szczęście A. powiedziała życzenia od nas wszystkich i nie musiałyśmy się dzielić tym opłatkiem. Potem siadłyśmy do stołu. Zaczęłyśmy od barszczu i krokietów. Następnie ryba po grecku i pierogi. A. i G. gadały z szefową, ja tylko czasem coś wtrąciła, M. to samo. Nie było nawet tak źle i te dwie godzinki szybko zleciały. Po 14:00 zaczęłyśmy wszystko zbierać, myć. Wigilia była skończona.
Myślałam, że szefowa powie, że możemy już sobie pójść do domu, ale nie. Musiałyśmy zostać do końca. Nie było to długo, ale przez ten czas cały pozytywny nastrój, który się wytworzył, zdążył wyparować. Już wolałabym, żeby ta wigilia zaczęła się o 13 i żebyśmy od razu po niej poszły do domu o 15.30. No ale cóż.
Szefowa obiecała, że jutro za to będziemy mogły wyjść wcześniej. No zobaczymy.
Zanim wróciłam do domu, poszłam jeszcze do floriny. Kupiłam prezent dla babci: krem do twarzy 80+ i rękawiczki. Trochę obawiam się czy będą pasować, ale mnie udało się włożyć w nie nawet dwie ręce, więc są rozciągliwe. Kupiłam też papier do pakowania prezentów.
W domu byłam już zmęczona i nie chciało mi się nic robić. Czekałam na mamę, ale w końcu zasnęłam i nie zdążyłam z nią porozmawiać.
Komentarze
Prześlij komentarz