06.04.2021 - Dzień 41
Po świętach
Rano nie chciało mi się wstać. Jakbym musiała odpocząć po świętach. Cały dzień też wlókł się jakoś bez sensu. Może to przez pogodę, bo jest już kwiecień, powinna przyjść wiosna, a tutaj cały czas jest zimno i ponuro. I odechciewa się wszystkiego.
Udało mi się zacząć załatwiać następujące sprawy:
• Założyłam spór na Aliexpress, bo nie przyszły mi kolczyki, które zamówiła, a minął już termin, w którym miały zostać dostarczone. Na razie muszę czekać.
• Zadzwoniłam do Urzędu Pracy, żeby zapytać, czy zakwalifikowałam się na kurs. Kazali mi zadzwonić jutro, bo jutro będzie lista.
• Zrobiłam przelew na KIF.
• Zapisałam się na część praktyczną kursu o szczepieniu. Udało mi się zarezerwować miejsce w Katowicach na Ligocie. Dobrze, bo znam miasto i będę miała w tym terminie pociąg w dwie strony, więc uda mi się tam dostać.
Skończyłam oglądać Teen Wolfa i już czuję, że będę tęsknić za tym serialem. Były lepsze i gorsze momenty. Czasem nie miałam ochoty oglądać kolejnego odcinka, czasem coś się przeciągało albo stresowałam się tym, co działo się na ekranie. Jeśli miałabym wybrać najlepszy sezon, to byłoby ciężko, bo większość mi się podobała. Najmniej polubiłam chyba sezon 5 z Potwornymi Doktorami, bo właśnie on tak się trochę wlókł. Ale serial jako całość bardzo przypadł mi do gustu. Polubiłam bardzo wielu bohaterów i często nawet, jeśli jacyś mnie na początku denerwowali albo ich nie znosiłam, to później zaczynałam ich naprawdę lubić i im kibicować. Nie przeszkadzało mi nawet tak bardzo to, że niektórzy znikali po kolejnym sezonie, a inni się pojawiali. Choć takie zmiany w obsadzie najczęściej mnie irytują, to tutaj te postacie były ciekawe i dodawały za każdym razem czegoś fajnego. Jedynie zniknięcie Jacksona, który miał strasznie ciekawą historię według mnie było błędem. Ale przynajmniej wspomniano gdzie jest i powrócił w ostatnich odcinkach. Trochę słabo, że nie zrobili podobnie z Isaackiem, mogli chociaż napomknąć w serialu dokąd wyjechał lub co się z nim dzieje.
Tak bardzo Teen Wolf podziałał na moją wuobraźnię i tak bardzo nie chcę się jeszcze z nim rozstawać, że postanowiłam napisać własne fanfiction na jego podstawie. Chyba już od 3 sezonu chodził mi po głowie ten pomysł, a teraz wreszcie postanowiłam go wcielić w życie. Na pewno duży wpływ na to miał pairing, który zaświtał mi w głowie podczas oglądania, a który nie miał miejsca w serialu. Zaczęłam już spisywać pomysły i już wiem, że będzie to na pewno dobra zabawa, bo mam ich sporo.
Żeby jednak nie popełniać starych błędów, nie będę go nigdzie publikować, dopóki nie napiszę wszystkich lub przynajmniej większości rozdziałów. Chciałabym choć raz doprowadzić jakieś opowiadanie do końca. Zawsze było tak, że zaczynałam, a później traciłam motywację i nic z tego nie wychodziło, porzucałam swoją historię. Dlatego teraz to się zmieni. Liczę na to.
Komentarze
Prześlij komentarz