01.04.2021 - Dzień 36
Prima aprilis - nie cierpię!
Nie znoszę prima aprilis, jakoś mnie nie bawi. Najbardziej nie lubię tych głupich żartów na różnych stronach, portalach czy grupach na fb. Niby to tylko jeden dzień, ale mnie denerwuje, bo zaburza mój spokój. Nikomu i niczemu nie można tego dnia zaufać.
Wstałam po 9:30. Nie jest źle. Czułam się dobrze. Zjadłam śniadanko, pooglądałam YT. Obejrzałam też kolejny odcinek dokumentu o Demi Lovato. Ciekawa jestem następnego, bo już chyba będzie ostatnim.
Później napaliłam w piecu, żeby nagrzać trochę wody. Odkurzyłam w domu, bo było brudno, no i Sara gubi ostatnio sporo sierści. Kiedy przyjechali rodzice, zaczęłam robić gofry na obiad. Wyszło ich 12, sama zjadłam dwa. Ale że nie lubię tak na obiad jeść takich rzeczy, to odgrzałam sobie jeszcze ryż ze wczoraj. Dziś też był bardzo smaczny.
Postanowiłam, że nie będę myła okien i prała firanek przed świętami. Zrobię to po nich, kiedy będzie ładniejsza pogoda. Teraz nie ma to sensu, skoro już jutro ma być brzydko i padać. Świat się nie zawali jak nie zrobię tego na święta.
Dostałam maila o kursie, że dzisiaj muszę gdzieś tam się zalogować i obejrzeć wykłady. Całe szczęście, nie są online, tylko nagrane. Jakoś nie bardzo chciałabym uczestniczyć w tym tak na żywo. Ale fajnie, cieszę się, że są podane w ten sposób. Za to jutro muszę już zrobić test, do północy. Mam 3 podejścia. Mam nadzieję, że mi się uda.
Zalogowałam się po obiedzie i po tym jak skończyłam oglądać odcinek Teen Wolfa. Swoją drogą druga połowa tego sezonu jakoś mniej mi się podoba niż pierwsza. Tutaj jakoś wszystko się nagle pali, wali, ludzie ich zdemaskowali i jakoś nie mogę się odprężyć, tylko stresuję się oglądając. A wcześniej było tak fajnie.
Kiedy uzyskałam dostęp do wykładów, zaczęłam je oglądać. Na początku myślałam, żeby to podzielić i obejrzeć część dziś i część jutro, ale w końcu obejrzałam dziś wszystkie. Było ich 7, jedne ciekawsze, inne mniej, ale obejrzałam je. Pościągałam sobie też prezentacje, które były tam dostępne. Myślałam o tym, żeby je jeszcze teraz poczytać, ale czuję się już zmęczona i nic z tego nie będzie. Jeśli ma to dać jakiś efekt, muszę się skoncentrować i być wypoczęta. Dlatego pomyślałam, że jutro wstanę, zjem śniadanie i poczytam je. A potem podejdę do testu - mam 3 podejścia, więc zorientuję się jakiego typu będą to pytania. Jeśli będzie kiepsko i nie zaliczę, to upiekę ciasta i później jeszcze raz pouczę się z prezentacji. To chyba najlepszy plan.
Będę próbować. Wcale nie jest tak, że musi mi się udać, ale spróbuję. Chcę tego. Chociaż nikomu o tym nawet nie mówiłam. Powiedziałabym rodzicom, ale boje się, że będą gadać po co mi to potrzebne, albo wręcz przeciwnie, nakręcą się i jak będzie coś nie tak, to będą mi to wypominać. Dlatego nie będę nikomu o tym mówić, przynajmniej na razie.
Zaraz pójdę się umyć. Położę się i jeszcze poczytam przed snem, jeśli będę miała siłę. Jak na razie ta książka Kinga, którą czytam bardzo mi się podoba, ale nie znalazłam czasu, żeby poczytać ją tak dłużej. Także nie sądzę, żebym do końca tygodnia dała radę ją skończyć.
Komentarze
Prześlij komentarz