13.04.2021 - Dzień 48
Co jest z tą pogodą?!
Udałam się dzisiaj do ortodontki na wizytę kontrolną, na godzinę 10:50. Oczywiście, nie miałam zbyt pasującego busa, ale i tak nie było najgorzej. Czekałam tylko pół godzinki na dworcu, posłuchałam sobie w tym czasie muzyki, bo miałam na to ochotę, nie miałam natomiast w ogóle ochoty na czytanie. Pewnie to przez to, że w nocy robiłam to do późno.
No, ale ortodontka. Wizyta poszła bardzo szybko i sprawnie. Zajęła dosłownie parę minut. Ortodontka popatrzyła na mój zgryz, zęby, sprawdzała, czy nic się nie przesuwa. Odgięła czy zagięła jakiś drucik w aparacie ruchomym (nie widziałam dokładnie), założyła mi go i zapytała, czy jest dobrze i czy nie ciśnie. Było ok. Włożyła mi też do ust takie dziwne "coś" (nie wiem jak się to nazywa) do podtrzymywania otwartych ust i zrobiła mi zdjęcie zębów przy zamkniętym zgryzie i otwartym. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę o tym, żeby wrzucać ten ruchomy aparat do płynu corega czy podobnego i że można go tam wrzucać nawet na kilka godzin bez obaw. Wtedy powinien się odkamienić. Muszę spróbować, bo nie wygląda za dobrze.
Oczywiście, po wizycie u ortodontki ruszyłam na wycieczkę po drogeriach. Na pierwszy rzut poszło Hebe, gdzie bardzo miło spędziłam czas. Kupiłam tam szampon do włosów, kram nawilżający z kwasem hialuronowym z Bandi, serum z Bielendy z witaminą C i brokatowy eyeliner z Ingrud, złoty. Następnie ruszyłam do Natury i miałam nadzieję kupić tam sobie maseczkę w płachcie, ale okazało się, że przenieśli maseczki do dwóch różnych półek. Bez sensu. A wcześniej zajmowały takie fajne miejsce, gdzie świetnie można było sobie na nie popatrzeć i wybrać, która mi się podobała. Pogubiłam się, były teraz tak słabo wyeksponowane, że ciężko mi było ogarnąć je na tych dwóch półkach, w dwóch różnych miejscach i aż nie chciało mi się szukać takiej, która by mi odpowiadała. Zawiodłam się. Za to kupiłam sobie tam dwa pędzle do makijażu: jeden ze spiralką do czesania brwi, a drugi skośny do robienia kresek. Następny w kolejce był Rossmann. Poszłam tam, choć ostatnio najmniej lubię tam robić zakupy. Jednak miałam dobrą wymówkę, bo babcia chciała, żeby kupić jej krem. Dlatego też wybrałam się tam. Znalazłam krem dla babci, oprócz tego kupiłam też maseczkę w płachcie do wypróbowania.
Wstąpiłam jeszcze do Biedronki po coś do jedzenia, bo nie miałam zamiaru gotować obiadu jak wrócę. Nie chciało mi się i byłoby i tak już zbyt późno. W każdym razie kupiłam sobie parówki z serem i bagietkę czosnkową. Grunt to zdrowie...
Poszłam na dworzec, ale okazało się, że nie ma busa, którym chciałam jechać. Zapomniałam, że wycofali ten kurs, a mama chyba mi nawet o tym wspominała. Pomyślałam, że trudno. Skorzystałam z toalety i usiadłam na krzesłach, znów słuchając sobie muzyki i obserwując co się działo wokół. Gdy bus nadjechał, wsiadłam i pojechałam do domu. Zdziwiłam się, jak dużo ludzi nim jechało, bo ostatnio nie było takiego tłoku.
W ogóle, muszę napisać o tym, jaka po*&^%$# pogoda dzisiaj była. Rano, kiedy wstałam i też kiedy szłam na busa na dworze leżał śnieg. Oprócz tego sypało. Później, kiedy wyszłam z dworca i poszłam do ortodontki cały śnieg już stopniał i padał deszcz. Może nie jakiś mocny, ale denerwujący, Ogólnie było zimno, wilgotno i dobrze, że ubrałam się jak na typowo zimową pogodę (mróz), bo i tak momentami było mi chłodno. Przypominam, że mamy prawie połowę kwietnia. Gdzie jest wiosna, ja się pytam?
Komentarze
Prześlij komentarz