16.04.2021 - Dzień 51
Nie posprzątałam na weekend
Jutro z samego rana jadę na dworzec w Piekoszowie, a stamtąd pociągiem do Katowic na szkolenie. Jednak nie to jest teraz ważne, a to, że nie posprzątałam na weekend. Sama nie wiem jak się z tym czuję. Z jednej strony nie chciało mi się tego robić, myślałam dzisiaj dużo o jutrzejszym wyjeździe i nie miałam ochoty sprzątać, bo już czułam stres. Z drugiej strony, mama jutro idzie do pracy, więc nikt nie posprząta i będzie w weekend brudno. Dlatego jest mi źle, bo może mi się i nie chciało sprzątać, ale w głowie mi się nie mieści, żeby było brudno na weekend. Jejciu, dziwnie się z tym czuję.
Kurcze, w sumie żałuję, że nie odkurzyłam chociaż...
Wydrukowałam bilet (powrotny mam zamiar kupić na miejscu w kasie), spróbowałam naładować powerbank (jutro okaże się czy działa w ogóle). Myślę nad tym, co jeszcze mogę zabrać/zrobić/spakować/przygotować. Muszę też wyciągnąć już coś, w co się jutro ubiorę.
Zaczęłam oglądać serial o Sabrinie na Netflixie. Początek nie zachęcał, ale już po pierwszym odcinku się wciągnęłam. Ma fajny, mroczny klimat. Tylko wyłączyłam dubbing, bo wszystko psuł. Do napisów jestem przyzwyczajona, więc nie jest źle.
I w sumie tyle. Od rana tak naprawdę żyję tym jutrzejszym wyjazdem i się nim stresuję. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, odbędę ten kurs, bezpiecznie dojadę tam i wrócę, a po wszystkim będę zadowolona i szczęśliwa. Oby tak było.
Komentarze
Prześlij komentarz