02.04.2021 - Dzień 37
Test zaliczony, ciasta zrobione
Pomiędzy kolejnymi etapami robienia ciast, czytałam sobie prezentacje z kursu i starałam się jak najwięcej zapamiętać. Przeczytałam wszystkie i jakoś po południu, gdy zrobiłam sobie przerwę na obiad (pierogi ruskie - kupne), podeszłam do testu. Okazało się, że wcale nie jest tak, że na jedno pytanie wypada 30 sekund. Na całość miałam około 48 minut, a pytań było 16, od razu miałam przed sobą wszystkie. Więc nie musiałam się spieszyć. To było dziwne i wyczuwałam w tym jakiś podstęp. Trochę się stresowałam, ale nie jakoś bardzo. Zrobiłam test i uzyskałam wynik 15/16, więc bardzo dobrze jak według mnie. Zaliczyłam go. Mam jeszcze dwa podejścia, gdybym chciała poprawić ten wynik, ale chyba nie chcę. W sumie nawet nie wiem w którym miejscu miałam błąd. Szkoda, że nie można od razu zerknąć w odpowiedzi, wtedy byłoby to jasne.
Podczas przekrajania biszkoptu przecięłam sobie palca, konkretnie kciuk, konkretnie poniżej paznokcia. Sporo było krwi, bo ten nóż do biszkoptu był ząbkowany. Także mam taką ranę szarpaną.
Na 18:30 umówiłam się z siostrą mojej przyjaciółki na masaż. Nim przyjechała, przygotowałam sobie wszystko, czyli: rozłożyłam leżankę, przyszykowałam ręczniki, ręczniki papierowe i oliwkę, przetarłam kurze w pokoju i schowałam chipsy i czekoladki, żeby nie były tak na widoku. Poczytałam jeszcze o masażu, testach i bólach kręgosłupa. Założyłam też mój profesjonalny strój czyli sportowe leginsy i białą koszulkę.
Kiedy przyjechała, zamknęłam Sarę, żeby się nie rzuciła na nią, ta moja bestia :) Zaprowadziłam siostrę mojej przyjaciółki do pokoju i zaczęłam robić masaż. Zrobiłam taki mini wywiad, a potem już pogadałam sobie z nią. Gdy skończyłam, w sumie byłam zadowolona z mojej pracy, nie wiem jak ona. No ale chyba też. Wzięłam za to 30zł. Mylę, że to rozsądna cena. Potem już pojechała, a ja posprzątałam.
Do ponad 23:00 czekałam aż stężeje mi ostatnia galaretka. Już nie mam siły, idę się myć i spać.
Komentarze
Prześlij komentarz