20.11.2021 - Dzień 268

Sobota, Impreza Pracownicza

Nie chciało mi się iść, ale umówiłam się z A. No i im bliżej było, tym czułam się bardziej podekscytowana. Założyłam moją panterkową sukienkę i zrobiłam elegancki makijaż w brązach. 

A. wyszła po mnie, kiedy wysiadłam z busa i spotkałyśmy się niedaleko. Poszłyśmy do niej. Wypiłyśmy tam "trochę" czerwonego wina z ogromnych kieliszków i już poczułam się lekko wstawiona. Pogadałyśmy trochę, pokazała mi swoją paletkę cieni z Miyo (super jest!) i nowy odkurzacz (też super). 

Jej P. zawiózł nas do galerii, gdzie poszłyśmy na kręgielnie. Po drodze spotkałyśmy A. - graficzkę z firmy. Okazała się być całkiem miła. 

Dobrze, że wypiłyśmy to wino wcześniej, bo było mi łatwiej. Czułam się lekko wstawiona i dzięki temu mogłam rozmawiać z tymi ludźmi i jakoś funkcjonować. To był świetny pomysł. 

Najpierw były kręgle. Musiałyśmy założyć specjalne buty, które nie wyglądały zbyt dobrze. Ale cóż... Bardzo dawno w to nie grałam i nie pamiętałam zasad. Ale jakoś sobie rzucałam i nawet mi się podobało. Byłam w drużynie z szefem. Nie wygraliśmy. 

Rozmawiałam z paroma osobami, trochę podczepiałam się pod A. i jakoś leciało. Chciałam zjeść pizzę, bo przynieśli, ale kiedy już się zdecydowałam, ostatni kawałek podebrała mi szefowa. Musiałam zadowolić się paroma nachosami. 

Później impreza przeniosła się do klubu obok. Firma zajmowała dwie loże. Usiadłyśmy w jednej z nich. 

Był tort, zdjęcia. Tortu tylko spróbowałam, bo skoro piłam, to nie chciałam jeść takiego słodkiego. 

Było całkiem fajnie. Dobrze bawiłam się z A, tańczyłam z nią. Z innymi w kółku też. 

Sporo wypiłam. Wydawało mi się, że jest ok, że nie czuję nic, a tu na końcu się okazało, że jednak to było sporo i mnie wzięło. Pewnie dlatego, że nic nie jadłam. To był bardzo duży błąd. 

Wyszłyśmy praktycznie ostatnie. Już nawet zamknęli nasz rachunek, bo mieliśmy open bar. 

Mój chłopak przyjechał po nas i odwieźliśmy A. do domu. (Wcześniej A. przekonała go, żeby przyszedł do nas na chwilę). Później przyjechaliśmy do mnie. Musieliśmy zrobić przystanek, bo zrobiło mi się niedobrze. Miałam helikopter. Ale nie wymiotowałam. 

Całe szczęście. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89