10.11.2021 - Dzień 258

Środa

Nie było fajnie. To był słaby dzień. Po pierwsze dostałam okresu. Ale to nie było złe, bo nawet ucieszyłam się, że przyszedł wtedy, kiedy byłam na niego przygotowana. I nie bolał mnie aż tak bardzo brzuch. Tylko trochę. Po jednym ibupromie  mogłam funkcjonować. 

Okazało się, że źle się zrozumiałam z klientem i on się wkurwił. Jeszcze to taki klient, który jest furiatem i chamem. Nie wydarł się na mnie, ale jak mówiłam o tym szefowej, to miałam łzy w oczach. Przez okres, oczywiście. W sumie dobrze, że była ty razem i  powiedziałam jej od razu. Była dziś w dobrym humorze i kazała mi się nie przejmować. Mam nadzieję, że jakoś to będzie. 

Od rana było nerwowo. Pierwszy raz mieliśmy szkolenie z nowym trenerem i nową firmą, poza tym, musieli oni być cały czas aktywni na czasie. Początkowo było nie najlepiej, bo nie wszyscy zalogowali się punktualnie. Później nie odezwali się, kiedy trener się witał. Jedna z osób miała problemy techniczne i nie wiedziałam co robić. Napisałam do pomocy w Clickmeetingu i dali mi jakieś wskazówki. Przekazałam je tej osobie i w końcu udało mu się zalogować. 

Mówiłam już, że szefowa była praktycznie od rana? Przez to krępowałam się bardziej z dzwonieniem do klientów. Kiedy jest w biurze zawsze mam z tym problem. 

Dalej, kłopoty z jedną osobą, z jednym szkoleniem. Z mojej winy. Już wczoraj próbowałam go rozwiązać, dzisiaj A. kończyła. Ale przez to też się stresowałam. Było mi głupio, że przez moją pomyłkę wyniknął taki problem.

A ogóle miałam wrażenie, że A. jest na mnie zła. Nie wiem, czy chodzi o tę pomyłkę, czy o coś innego, ale odniosłam wrażenie, że trzyma mnie na dystans i jest dla mnie bardziej oschła. 

G. podobnie. Z jakiegoś powodu mam wrażenie, że są na mnie o coś złe. Nie wiem tylko o co. 

Jakoś ten dzień minął. Musiałam z M. zostać dłużej, bo szkolenie trwało do 16.15. Wcale nie byłam tym zachwycona, ale no trudno. 

Kiedy wyszłam, byłam już naprawdę zmęczona tym wszystkim. Po tym, jak wysiadłam z busa, poszłam do Biedronki. Kupiłam podpaski, słodycze, chipsy i płytę Lover - Taylor Swift. Bo była w Biedronce za 19.99. Wersja bez napisu "polska cena", więc spoko. 

Wróciłam do domu. Zjadłam coś jeszcze... i położyłam się. Ale jestem usprawiedliwiona, bo to pierwszy dzień okresu. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89