Dzień Matki Chociaż rano trochę się martwiłam, dzisiejszy dzień również był w porządku. Nie było szkolenia, ale coś to zrobienia i tak się znalazło. Kilka razy musiałam dzisiaj dzwonić do klientów, ale wszystko było w porządku. Na koniec okazało się, że jutro będzie szkolenie, więc wszyscy się z tego cieszyliśmy. Na obiad zjadłam pomidorową i jak na razie była to najlepsza zupa, jaką tam jadłam. Z miłych rzeczy, to założono mi w końcu firmowego maila, więc cieszę się, że nie będę musiała korzystać z tego należącego do pani która jest na macierzyńskim i będę mogła robić więcej rzeczy. Zdążyłam na wcześniejszego busa i byłam w domu po 17:00. Zjadłam parówki i obejrzałam dwa odcinki Sabriny. Tym sposobem skończyłam obejrzałam już cały serial i muszę przyznać, że na końcu się wzruszyłam. Tak jak mi wcześniej zaspoilerowano gdzieś, uśmiercili ją :( Myślę, że mogli to zakończyć w inny sposób jednak. No i nie pokazano co się stało z Lucyferem, czy naprawdę został wygnany. Okazało s...
Pierwsza lista Rano pojechałam nieco późniejszym busem. Wysiadłam na dworcu i stamtąd udałam się na autobus, którym pojechałam do Urzędu Pracy, a na który się wyczekałam. W urzędzie miałam dostarczyć listę obecności ze stażu za maj, chciałam też zapytać o parę rzeczy. Okazało się jednak, że nie ma tak łatwo. Przy okienku/pokoju, w którym oddaje się listy obecności, zapytałam panią o numer umowy, którym mam tam wpisać. Chciałam po prostu dowiedzieć się, skąd mam go wziąć, bo nie wiedziałam, a nigdzie takiej informacji nie było. Babka odpowiedziała mi niby, ale była wredna, jakaś taka niemiła, chociaż mówiłam do niej grzecznie. Okazało się, że numer umowy powinien być na umowie, która posiada pracodawca. Zadzwoniłam więc najpierw do G., a potem do A. żeby dowiedzieć się, czy szefowa jest w pracy, a skoro jej nie było, poprosiłam je o numer do niej. Zadzwoniłam do szefowej, ale nie odbierała. Poczekałam jakieś 10 minut i stwierdziłam, że trzeba działać. Poszłam do pokoju, gdzie...
Kolejny poniedziałek Wstałam, choć było nieco trudniej niż zwykle. Pewnie przez to, że to poniedziałek. Ale poszłam na staż w dobrym humorze. Na obiad zjadłam tagiatelle w sosie śmietanowym z brokułami i szparagami. Było dobre, na pewno lepsze, niż ostatnia zupa krem. Pierwszy raz jadłam szparag, ale ciężko powiedzieć czy mi smakują, bo były trochę bez smaku. Za to strasznie długo naczekałam się na to danie. Aż się zestresowałam, no bo jednak nie planowałam spędzić tam aż tyle czasu. Ostatecznie jednak udało mi się zjeść. Nie mogłam wyjść wcześniej, więc nie zdążyłam na wcześniejszego busa. Dlatego też nie spieszyłam się idąc. Wstąpiłam jeszcze do biedry i kupiłam sporo słodyczy. W najbliższym czasie będę chciała to ograniczyć, no ale jeszcze sobie na to pozwolę. W domu remont trwa, więc w sumie dobrze zrobiłam, że zjadłam obiad w ciągu dnia. Tak jak myślałam, raczej obecna sytuacja nie zachęca, żeby gotować tam cokolwiek. Mam nadzieję, że wreszcie nam ktoś położy te p...
Komentarze
Prześlij komentarz