12.11.2021 - Dzień 260
Piątek
Dziś też miałam wolne. W firmie zapowiedzieli, żeby wykorzystać sobie w tym dniu dzień wolny i chyba większość, jak nie wszyscy, tego dnia nie pracowali. Dla mnie spoko, bo i tak chciałam wykorzystać jak najwięcej dni wolnych przed końcem stażu (wszystkich mi się nie uda), a tu nadarzyła się okazja. Fajnie.
Znów wstałam po 9:00. Czułam się dobrze. Zjadłam śniadanie, posiedziałam trochę, pooglądałam YT. Później pojechałam z tatą do Lewiatana. Kupiliśmy tam mop, bo ten stary mi się ostatnio złamał, parę rzeczy na obiad i kilka innych .
W domu trochę poczytałam. Potem zabrałam się za ugotowanie zupy - krem z zielonych warzyw, ale dodałam też marchewkę, cebulę i ziemniaki. Poszło mi szybko. Znów czytałam i udało mi się dokończyć "Replikę"
Kiedy zupa była gotowa, zjadłam ją, oglądając kolejne dwa odcinki Sweet Home. Muszę przyznać, że może zupa nie była zła, ale jakoś nie miałam na nią ochoty, więc wmusiłam w siebie miseczkę i tyle.
Potem znów czytałam, tym razem "Następczyni" z cyklu Rywalki. Fajnie się to czyta, tak lekko. Choć główna bohaterka jest wkurzająca. Ale może to i lepiej. Przynajmniej nie jest nudna. Nie podoba mi się jedynie, że chyba przewiduję kogo wybierze, dokąd to zmierza, a fajnie by było, gdyby stało się inaczej. Chciałabym, żeby mnie czymś ta książka na końcu zaskoczyła.
Martwię się o Sarę. Chciałabym, żebyśmy zabrali ją do weterynarza, ale rodzice są temu niechętni. A sama się boję. Wydaje się taka słaba. Boję się o nią.
Taylor Swift wydała nową wersję albumu Red. Powoli ją sobie przesłuchuję. Mam porównanie, bo ostatnio sporo słuchałam poprzedniej wersji i bardzo ją polubiłam. Jak do tej pory mam mieszane uczucia, bo moje ulubione piosenki w nowych wersjach brzmią inaczej i jakby gorzej. Ale może to kwestia przyzwyczajenia?
Rozmawiałam chwilę z chłopakiem przez telefon. Wiem, że sama jestem dla niego oschła, ale to dlatego, że on tak na mnie działa. To wszystko przez te jego wiadomości, rzadkie, zdawkowe, jakby informacyjne. Nawet nie wysyłał mi naklejek misiów ani buziaków. Wiem, że to głupie, ale czuję w tym mało uczucia, a potrzebuję go dużo. Dlatego kiedy napisał mi, że tęskni, ja też mu odpowiedziałam jedynie, że "tak, ja też".
Nadrobiłam parę wpisów, bo nie chciało mi się ostatnio pisać. Czasem nie mam nawet ochoty otwierać bloga, żeby napisać cokolwiek. Ale lubię potem nadrobić i napisać chociaż parę słów o tym, co było najważniejsze. Albo nie było.
Już prawie dziesiąta. Czuję się już zmęczona, więc pewnie pójdę się zaraz myć. Jutro czeka mnie sprzątanie. Ciekawe, czy uda mi się zobaczyć z chłopakiem.
Komentarze
Prześlij komentarz