09.11.2021 - Dzień 257
Wtorek
Na stażu byłam z M. G. była na zdalnych, A. tak nie wiadomo, bo jej synowie mają kwarantannę i ona z nimi siedzi i ich pilnuje. Ale trochę też coś robiła w domu.
Szefowa przyszła i długo z nami siedziała, przez co atmosfera była sztywna.
Znów nie działał mail. Przyjechał C. żeby zobaczyć co się dzieje i próbował coś naprawić. Razem z informatykiem z budynku. Ale ostatecznie nic nie zdziałali. Okazało się, że to chyba wina jakiegoś serwera.., nie wiem. W każdym razie mogliśmy teraz wysyłać maile przez stronę w przeglądarce. Lepsze to, niż nic.
Poszłam z M. na obiad, ale czułam się jakoś sztywno. Mam wrażenie, że odkąd K. dowiedział się o moich zaręczynach, jakoś inaczej mnie traktuje. Jakby mnie trochę unikał, trochę nie chciał ze mną rozmawiać. No cóż, nic na to nie poradzę.
W domu było to co zwykle, czyli spanie. Czułam się zmęczona, to akurat prawda.
Komentarze
Prześlij komentarz