25.11.2021 - Dzień 273
Czwartek
Dzisiaj kolejny dzień, w którym narzuciłam spore tempo. Tym bardziej, że szefowa była nie w humorze i już od rana wydzwaniała. A. po rozmowie z nią stwierdziła, że ta jest naćpana i nie wie co się wokół niej dzieje. Może to być prawda, bo jej zachowanie było dziwne. Jakby dostała takiego zrywu i nagle rzuciła się na robienie wszystkiego, jeżdżenie po ludziach, nie bardzo wiedząc po co.
Dlatego też sama zaczęłam dzwonić po klientach, bo i tak miałam to zrobić. Chciałam zdążyć przed tym aż przyjedzie. W sumie dobrze zrobiłam, bo ci ludzie są jacyś nieogarnięci.
Znów kazała mi robić jakieś tabelki.
W sumie mało dzisiaj pisałam z moim chłopakiem. Chciałam zadzwonić, ale był poza domem i nie wyszło.
W domu, po powrocie, napaliłam w piecu, bo było zimno. Potem coś zjadłam, pooglądałam YT. Wróciła mama, to z nią pogadałam. A potem chciałam poczytać, ale znów zasnęłam.
Jutro mamy jechać do firmy, bo mają wręczać prezent szefowi. Tak mi się nie chce...
Komentarze
Prześlij komentarz