19.11.2021 - Dzień 267

Piątek, "Podpisanie" umowy

Nie wiem po co miałam jechać z dziewczynami do szefa, skoro i tak finalnie szefowa miała podpisać moją umowę. Za wiele z nim nie pogadałam. Chyba tylko po to, żebym go zobaczyła. Albo raczej on mnie. Chociaż wcale nie miałam ochoty go oglądać ani z nim rozmawiać. 

Za to dziewczyny, A. i G., rozmawiały bardzo długo. Ja czekałam na nie, wcześniej uzupełniałam jeszcze dokumenty z R., on też w końcu wydrukował mi umowę. 3200zł brutto. Jak na początek może być. Zawsze lepiej mieć niż nie mieć. 

Kiedy z nimi później porozmawiałam, nie były zadowolone. Sporo musiały się dochodzić z tym szefem, bo ich umowa była dla nich bardzo niekorzystnie skonstruowana. Mówiły mu co chcą zmienić, który zapis usunąć. Sporo narzekały. Ogólnie te umowy to miały być umowy zlecenie, żeby one też wychodziły do klientów i proponowały im szkolenia. Oczywiście jestem po ich stronie i jak najbardziej zgadzam się, że miały się o co denerwować. Wcale im się nie dziwię. 

Wkurzyłam się, że tak jakby mnie ta szefowa olewała. Miałam wrażenie, że muszę się jej prosić, żeby mi w końcu tę umowę podpisała. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89