03.11.2021 - Dzień 251
Środa
Było w porządku. Nie najgorzej. Nie byłam na obiedzie, bo A. zamówiła sobie dietę pudełkową i jadła pudełka. To co miała wyglądało bardzo apetycznie, ale porcje były trochę za małe jak dla mnie. G. brała tylko jedzenie na wynos do domu. A M. również nie byłą na obiedzie. Więc stwierdziłam, że dziś też nie pójdę.
No i miałam rozmowę z szefową. Dosyć krótką i bez większych szczegółów. Dała mi kasę, na jaką się umówiłyśmy, więc dobrze. Potem mówiła o tym, jak to wszystko widzi. O szczeblach kariery, o tym, że biuro ma być przeniesione w inne miejsce, na ul, Klonową. Kazała mi się zastanowić nad moimi oczekiwaniami, ale w końcu nie powiedziałam jakie mam, bo dużo osób wchodziło i wychodziło do pokoju socjalnego i nie było jak o tym porozmawiać. Z jednej strony dobrze, bo nie wiem jakie wynagrodzenie mam jej podać. Nie mam pojęcia.
Kiedy wróciłam, po wyjściu z busa, poszłam do Biedronki. Kupiłam sobie tortille i sporo słodyczy, chipsów itd. W domu zjadłam sobie te tortille i trochę krakersów z chilli. W sumie nie były jakieś pikantne.
Później zrobiłam pizzę. Mama ostatnio kupiła gotowy spód od pizzy w promocji, więc go wykorzystałam i tak powstała pizza z resztek. O dziwo, wyszła naprawdę smaczna.
Moja przyjaciółka L. dała mi swoją listę ze stażu, żebym ją jej jutro także dostarczyła. Nie mam z tym problemu, chętnie pomogę, martwię się tylko, czy ta babka w Urzędzie nic nie będzie gadać, bo jest niemiła. Zobaczymy. Będę walczyć.
Mój chłopak zapytał mnie dziś co robimy w Sylwestra. Powiedział, że fajnie by było gdzieś pójść. Bardzo się na to nakręcił, tylko nie bardzo mamy z kim pójść. Chce żebym wypytywała o to znajomych, bo jak coś to już trzeba robić rezerwację. A Ci moi znajomi to tak średnio chętni...
Komentarze
Prześlij komentarz