13.11.2021 - Dzień 261

Sobota

Wstałam później niż ostatnio, bo koło 10:30. Zjadłam śniadanie i nie musiałam tym razem iść do sklepu. Jak dobrze, bo nie chciało mi się. Za to spokojnie pooglądałam YT i poprzeglądałam różne strony. 

Było koło 13:00, kiedy zabrałam się za sprzątanie. Standardowo - odkurzanie, mycie łazienki, mycie podłóg i reszta, która została. Poszło mi całkiem szybko i sprawnie. Fajnie, bo nikt nie siedział na dole, no i włączyłam sobie muzykę, więc było przyjemnie,

A propos muzyki, słuchałam sobie płyty Taylor Swift - Red (Taylor's Version). Ostatnio słuchałam starej i zaczęła bardzo mi się podobać. Nowa również przypadła mi do gustu. Jedynie do dwóch piosenek: Girl at home i The last time, mam pewne zastrzeżenia. Ale im dłużej ich słucham, tym bardziej się przekonuję. 

Kiedy już posprzątałam, zrobiłam obiad. Przygotowałam dziś ryż z mięsem mielonym, fasolom czerwoną, kukurydzą. Moje standardowe danie, którego w sumie już dawno nie robiłam, a które bardzo lubię. Przypomina trochę chili con carne, ale zrobiłam je niezbyt pikantne. Wyszło przepyszne. 

Kiedy już zjadłam sobie, oglądając do obiadu kolejny odcinek Sweet Home, uprzątnęłam jeszcze mój zaręczynowy bukiet. Już od dawna nie wyglądał dobrze, kwiatki zeschły się zwiędły, ale nie potrafiłam się go pozbyć. Jednak teraz już trzeba było to zrobić. Ususzone płatki z róży, które wyglądały dobrze, zostawiłam sobie. Może przygotuję z nich jakąś ładną dekorację. Resztę spaliłam w piecu. Tak chyba jest najlepiej. Spłonęły z należytym szacunkiem. 

Skończyłam czytać "Następczyni" Kiery Cass. Kolejną z serii Selekcja. W sumie to przedostatnia część, ale nie mam ostatniej z biblioteki. Chyba wykupię abonament z empik, żeby ją przeczytać. Ale to na razie nie teraz. Ogólnie podobała mi się, fajnie, że przedstawili Eliminacje z drugiej strony. Z kolei główna bohaterka była irytująca. Ale to miła odmiana po tych idealnych. 

Było już późno, więc pomalowałam się. Ubrałam ładnie w bluzkę, której chyba wcześniej jeszcze nie zakładałam. Przy okazji już wiem co założę jutro. Nawet pokręciłam sobie troszeczkę włosy i wyglądałam naprawdę ładnie. 

Mój chłopak przyjechał z moją mamą. Zabrał ją z pracy i tata nie musiał po nią jechać. Kiedy dotarli, odgrzałam im obiad. Smakowało im, z czego bardzo się cieszę. Wypiliśmy z chłopakiem piwo - Redsa mango i cytryna - i obejrzeliśmy końcówkę Ojca Mateusza w tv, 

Potem poszliśmy na górę. Poprzytulaliśmy się i kochaliśmy się. Chociaż mam jeszcze końcówkę okresu, ale nie było tak źle. Prawdę mówiąc, było mi bardzo dobrze  :) 

A teraz zrobiłam łóżko. Mój chłopak poszedł się umyć, ja też się zaraz idę myć. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89