25.02.2021 - Dzień 1
Nowy początek
Wygląda na to, że znowu to zrobiłam.
Nowy blog, jednak tym razem minęło naprawdę dużo czasu. Nawet nie jestem pewna ile. Kilka lat? Bardzo możliwe, że właśnie tak. W każdym razie, dawno tego nie robiłam. Zabawne jest to, ile ich po sobie pozostawiłam wcześniej. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie mogłam nigdy pozostać dłużej w jednym miejscu, dlaczego musiałam za każdym razem zakładać nowy. Teraz przynajmniej mam powód, bo minęło sporo czasu i chcę zacząć coś od początku, a nie powracać do dawnych dziejów.
Przyszedł moment, że po raz kolejny potrzebuję miejsca, w którym mogę zebrać myśli. Nie pamiętam, czy wcześniej mi to pomagało. Pamiętam natomiast, że bardzo lubiłam to robić. Dlatego myślę, że po coś to było, że w jakiś sposób pomagało mi uporać się z pewnymi rzeczami. Wyrzucić coś z siebie. Nigdy nie ufałam papierowym pamiętnikom. Wydawało mi się, że zbyt łatwo ktoś może go przeczytać. Że kiedy nie będzie mnie w domu, inny z domowników go znajdzie i zobaczy, to co napisałam, coś bardzo osobistego. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, bym miała tam pisać szyfrem lub coś w tym stylu... bez sensu. Poza tym, odnoszę wrażenie, że łatwiej przelewa mi się myśli poprzez klawiaturę. Na kartce zawsze coś mnie rozprasza: a to moje brzydkie pismo, a to przekreślenia, które zawsze mi się zdarzają, a to konieczność zmiany strony, dobrania nowej kartki. To mi nigdy nie wychodziło za dobrze. Łatwiej napisać coś tutaj. W razie pomyłki wystarczy wcisnąć DELETE, cofnąć się do wcześniejszego fragmentu albo dodać coś w środku tekstu. I po kłopocie. Czysto i schludnie. No i większe błędy poprawia za mnie program. Bardzo wygodnie.
To miłe, znowu coś napisać. Nawet nie wiedziałam, jak mi tego brakowało. Od dawna czułam, że chciałabym do tego wrócić, ale coś mnie powstrzymywało. Czułam wewnątrz blokadę. Próbowałam, ale wszystkie próby kończyły się fiaskiem. Nawet kiedy ostatnio postanowiłam sobie założyć tego bloga, odwlekałam ten monet i odwlekałam, wciąż na kolejny dzień, ale dzisiaj na szczęście się udało. Cieszę się.
Kiedyś w blogowaniu bardzo lubiłam również tworzenie nowych szablonów. Strasznie podobało mi się dobieranie odpowiednich kolorów, czcionek, grafik. Czułam ogromną satysfakcję, kiedy kończyłam i podobało mi się, to co udało mi się stworzyć. Tutaj na pewno też trochę pokombinuję, żeby czuć bardziej, że to coś mojego. Moje miejsce.
Zabawne. Może właśnie poprzez to miejsce, w którym będę mogła zapisać swoje myśli, uda mi się odnaleźć też swoje miejsce w życiu. Myślę, że to jest to, czego po tym oczekuję. Chcę sobie wszystko poukładać, lepiej zrozumieć to co czuję i myślę. Znaleźć motywację do działania, siłę do walki, do podejmowania nowych wyzwań.
To co wiem na pewno, to to, że zbłądziłam. Coś mi nie wyszło i teraz utknęłam w miejscu, w którym się znajduję. Najgorsze jest to, że nie mogę się wydostać. Nie podejmowałam wielu prób, ale kiedy już próbowałam coś ze sobą zrobić, z jakiegoś powodu bardzo szybko się zniechęcałam i cofałam. Zamykałam w bezpiecznej przestrzeni i czekałam na kolejny zryw, na taki moment, w którym znowu się odważę. Tylko to wszystko trwa już zbyt długo. Czuję, że moje życie przemija i omija mnie wiele rzeczy, które chciałabym zrobić, przeżyć. Że to mnie blokuje. Chciałabym wejść na kolejny poziom, ale dopóki nie ruszę z tego miejsca, nic się nie zmieni.
Muszę spróbować. Do tej pory czekałam na odpowiedni moment, ale on nigdy nie nadchodzi. Dlatego zacznę teraz. Dosyć wymówek. Zaczynam.
Komentarze
Prześlij komentarz