26.02.2021 - Dzień 2

Wątpliwy piątek

Piątek. Mama zawsze powtarzała mi, żeby nie zaczynać niczego w piątek, bo jeśli się coś zacznie, to to na pewno nie wyjdzie. Albo nie wyniknie z tego nic dobrego. Niestety często rozpoczynałam nowe rzeczy w piątek, próbowałam wdrożyć nowe plany w życie. Nie wiem, czy to powiedzenie jest prawdziwe. Nie mam pojęcia. Ale może faktycznie coś w nim jest, bo w niektórych przypadkach naprawdę mi nie wyszło. A może to tylko zbieg okoliczności?

W sumie nie zrobiłam dzisiaj niczego szczególnego. Na szczęście nie było też tak, że nie zrobiłam nic. Z bardziej codziennych czynności: zmieniłam pościel na świeżą, wystawiłam kołdrę i poduszki na zewnątrz, na balkon, żeby się przewietrzyły (bardzo się cieszę, że to zrobiłam, ładnie teraz pachną), ugotowałam obiad i zagłosowałam w plebiscycie na portalu książkowym.  Jeśli chodzi natomiast o ważniejsze rzeczy, to jedynie zeskanowałam swoje zdjęcie, którego chcę użyć do CV. Jeszcze go nie wstawiłam, ale zrobię to w najbliższym czasie, maksymalnie w poniedziałek. 

Cały dzień liczyłam na to, że spotkam się z przyjaciółką. Mieszkamy niedaleko, a widzimy się bardzo rzadko, bardzo prawdopodobne, że z mojej winy. Dlatego postanowiłam tym razem wyjść z inicjatywą i napisałam do niej wczoraj. Niestety nie udało się spotkać. A przez większość dnia byłam przekonana, że jednak się uda i tak spędzę wieczór. Byłam nieco rozczarowana i zawiedziona, bo to pierwszy raz od dawna, kiedy naprawdę chciałam wyjść do ludzi. Rzadko mi się to zdarza, zazwyczaj tuż przed spotkaniem odechciewa mi się wychodzić gdziekolwiek. Tym razem było inaczej, stąd ten zawód. 

Ale nie spędziłam wieczoru sama. Przyjechał mój brat i razem z rodzicami posiedzieliśmy, porozmawialiśmy i spędziliśmy czas. Było miło. Muszę przyznać, że mimo wszystko miałam dzisiaj jeden z lepszych dni i dopisywał mi dobry humor. Poza tym wpadłam na pomysł na nowe opowiadanie, które zapowiada się ciekawie. Muszę spróbować rozwinąć ten pomysł. Jeśli nie wyjdzie, to trudno. Ale dawno nie miałam na nic weny, więc fajnie jest poczuć się inaczej w tym względzie. 

Teraz pora iść spać. Jedyne czego się obawiam, to to, że przez weekend stracę ten dobry humor i zapał. I że znowu popadnę w stagnację. Oby nie. Chcę zacząć działać. Jeśli znajdę czas w weekend postaram się napisać nowy plan działania. Lubię takie plany, bo mnie motywują, przynajmniej na trochę. 

A teraz czas spać Może wreszcie wstanę wcześniej. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89