28.02.2021 - Dzień 4

Ostatni dzień lutego 

Kiedyś nie przepadałam za niedzielą. Nie wspomnę już o tym, że większość osób z mojego otoczenia chodziła tego dnia do kościoła, a ja nigdy nie lubiłam tego robić. Zawsze uważałam, że niedziela, zwłaszcza wcześniej, w latach szkolnych, stanowiła dla mnie najnudniejszy dzień w tygodniu, a wieczory były dodatkowo stresujące, bo w poniedziałek trzeba było pójść do szkoły. Oprócz tego mama tego dnia tradycyjnie przyrządzała na obiad schabowego z ziemniakami i surówką (lub czymś w tym stylu), a ja nie znosiłam kotletów i do dzisiaj nie przepadam (jem, ale nie jest to coś co lubię, bardziej takie danie gorszej kategorii, choć wiem, jak wiele osób to uwielbia). 

Teraz jest inaczej, zwłaszcza, że od prawie 3 lat niedziele spędzam z moim chłopakiem, który przyjeżdża do mnie na weekendy. Tradycją stało się, że rano tego dnia przygotowujemy sobie jajecznicę, taką, jak lubimy najbardziej (i jaką ja lubię najbardziej: z papryką, pomidorem, cebulą, wędliną i mnóstwem przypraw). Później spędzamy ten dzień razem, zazwyczaj oglądając seriale, ale kiedy jest ładna pogoda idziemy na spacer, a od czasu do czasu jedziemy na jakąś drobną wycieczkę. 

Czasami też gotujemy razem obiad i właśnie dzisiaj tak było. Zrobiliśmy pizzę z kurczakiem i brokułami (+papryka, +cebula, +pieczarki), która wyszła świetnie i była przepyszna. Zjedliśmy ją później na kolację i nie miałam jej dosyć. 

Wczoraj zaczęliśmy oglądać Riverdale i dzisiaj to kontynuowaliśmy. Zaczęło mi się podobać, choć poprzedniego dnia nie byłam jeszcze tak przekonana co do tego serialu. 

Wieczorem stało się coś dziwnego. Zazwyczaj sypiamy z chłopakiem osobno: ja w swoim pokoju, on w pokoju gościnnym, który w sumie jest tuż obok. Spowodowane jest to tym, że mieszkam z rodzicami i mama kiedyś powiedziała, że nie życzy sobie, żebyśmy spali razem. To było na początku, kiedy dopiero od niedawna zaczęliśmy się spotykać, a mój chłopak zaczął do mnie przyjeżdżać. Dlatego też uszanowałam jej decyzję i on też, choć wtedy niezbyt mi się to podobało. Ale wracając do dzisiaj, mój chłopak przed tym jak poszłam wziąć prysznic powiedział, że tym razem śpi ze mną  (mówię tu o spaniu, nie o seksie, bo to drugie lubię i wydaje mi się, że nasze życie seksualne jest w porządku i robimy to regularnie, z obopólnym zadowoleniem). Nic nie powiedziałam, poszłam do łazienki się myć, ale czułam jakiś niepokój, strasznie mi się to nie podobało, nie chciałam z nim spać i nie miałam na to ochoty. Wolałam żebyśmy tak jak zwykle spali osobno. I cały czas miałam nadzieję, że zmieni zdanie, że jednak powiedział to tylko tak, w formie żartu. 

Żeby nie było, spałam z nim już kilka razy. Zwłaszcza, kiedy to ja przyjeżdżałam do niego lub kiedy moich rodziców nie było w domu. Albo kiedy byliśmy na kilkudniowej wycieczce i spędzaliśmy noce  razem w wynajmowanym pokoju. I w sumie nie mam nic przeciwko, w naszym związku bywały momenty, że bardzo chciałam, żebyśmy sypiali razem. Tylko że kiedy tak śpimy, mam problem z zaśnięciem (a normalnie prawie nigdy mi się to nie zdarza, zasypiam bez problemu czy to w dzień czy w nocy). Zajmuje mi to znacznie więcej czasu niż normalnie, a rano nie czuję się tak wyspana, jakbym spała sama. Jest mi jakby niewygodnie, nie mogę się ułożyć. Nie wiem, czy jest to kwestia przyzwyczajenia, czy czegoś innego. Może gdybyśmy spali tak codziennie, przywykłabym i nie miałoby to dla mnie żadnej różnicy? Nie mam pojęcia, ale muszę zacząć zwracać na to uwagę i zastanowić się, czy znowu myśl na spanie razem będzie mnie zniechęcać czy jednak nie.

Może tym razem chodziło właśnie o to, że bałam się, że będę miała problem z zaśnięciem i nie wyśpię się, a następnego dnia mieliśmy wstać z samego rana (po 6:00) i przerażało mnie to trochę jak to zrobię. To mogło być to, ale nie musiało. Nie wiem, naprawdę. W każdym razie kiedy wyszłam z łazienki, mój chłopak już nie chciał spać ze mną. W ogóle nie poruszył tego tematu, jakby go nie było. Powiedzieliśmy sobie dobranoc i poszedł  "do siebie". Nie miał do mnie żądnych pretensji, a ani nie wypominał mi tego. Wszystko było normalnie. A mnie ulżyło. Baaardzo. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89