01.08.2021 - Dzień 158

Niedziela - 5 urodziny mojego bratanka 

Trochę wykurzyłam się, kiedy mój chłopak po raz kolejny zaczął narzekać, że mamy jechać do mojego barta i że mu się nie chce. Mówił, że jest zmęczony, że chce mu się spać. Wierzę mu, że był zmęczony, ale naprawdę mógł odpocząć trochę, kiedy wiedział, że mamy tam jechać. Zirytowało mnie to. Choć faktycznie myślę, że powinien więcej odpoczywać i jest przemęczony. Jednak denerwuje mnie też, że za każdym razem kiedy mamy jechać do mojego brata robi wielką aferę, mówi, że on nie jedzie, on nie ma siły, nie chce mu się i żebym jechała sama. A wcale nie jeździmy tam często. 

Podczas jazdy było mi przykro, ale w końcu wyjaśniliśmy sobie trochę i ostatecznie dojechaliśmy na miejsce już pogodzeni. Mnie też to poprawiło humor. 

Jeśli chodzi o prezenty, to bratankowi wręczyłam kolorowankę i koparkę sterowaną ruchami ręki. Ciekawa jestem, czy faktycznie będzie działać jak na filmiku w internecie, bo tam wyglądało to naprawdę fajnie. Mojemu chrześniakowi natomiast kupiłam uroczego misia. 

Na miejscu było już trochę osób. Zajęliśmy miejsce i przez długi czas czułam się skrępowana. Było mi nieswojo, nie mogłam się odnaleźć. No ale jakoś leciało. Tort był piękny i pyszny. Reszta jedzenia też. Mój brat przygotował sałatkę z grillowanym serem, kieszonki z ciasta francuskiego, na obiad makaron spaghetti z sosem z suszonymi pomidorami i boczkiem, bruschetta z twarożkiem i krewetkami na wierzchu, sałatkę z tortellini - ogólnie włoskie menu. Wszystko było przepyszne i prawie wszystkiego spróbowałam. Odpuściłam sałatkę owocową, bo średnio za nią przepadam. 

Później też brat robił pizzę w stylu włoskim. Byłam z nim w kuchni i przyglądałam się jak ją przygotowywał. Porozmawiałam sobie z nim trochę. Pizza wyszła bardzo dobra, choć zupełnie inna od tej, którą zwykle ja robię. 

Białe winko, którego wypiłam dwa kieliszki, pomogło mi się rozluźnić. Czas jakoś minął, w sumie nie było tak źle. Pod koniec nawet poczułam się lepiej. 

Kiedy już powoli zaczęliśmy się zbierać, zdarzyła się dziwna sytuacja. Mój chłopak musiał odjechać samochodem, żeby ktoś inny mógł wyjechać. Ale zamiast odjechać i stanąć z boku, pojechał sobie. Najpierw byłam w szoku, a potem zdenerwowałam się, że odjechał tak bez pożegnania. Poszłam na górę i zadzwoniłam do niego. Kazałam mu wracać. I faktycznie wrócił. Tłumaczył się tym, że chciał się przejechać i zobaczyć okolicę. Nie wiem czy to prawda. 

W każdy razie pożegnaliśmy się, ja pojechałam z rodzicami do domu, a on do siebie. W drodze powrotnej rozpadało się. Kiedy dojechaliśmy do domu, deszcze wciąż padał. 

Zaczęłam tęsknić za moim chłopakiem. Zadzwoniliśmy do siebie i pogadaliśmy trochę. Naprawdę tęsknię 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89