05.08.2021 - Dzień 162
Czwartek - pierwszy dzień nowej stażystki
Przez to, że dziś miała do nas przyjść ta nowa dziewczyna, miałam trochę większą ochotę wstawać z łóżka i iść na staż.
Przyszłą w sumie wcześnie, bo jeszcze przed 8. Okazało się, że ma na imię M. i ma 20 lat. Myślałam, że mniej, także zaskoczenie. Ona też była zaskoczona, kiedy dowiedziała się, ile mamy ja z G., bo też sądziła, że jesteśmy młodsze.
Pokazałam jej podstawy, ale na razie nie mówiłam za dużo, żeby jej nie przytłoczyć. Chciałam też, żeby skupiła się na nadzorowaniu szkoleń, bo to byłoby w tej chwili najważniejsze.
Szefowa tego dnia była znacznie milsza niż ostatnio i dyby tak zachowywała się na co dzień, to ta praca byłaby znacznie przyjemniejsza. Nawet miło mówiła o A., choć tej nie było. Pewnie dlatego, że przyszła nowa stażystka.
G. natomiast prawie cały dzień wisiała na telefonie. Zastanawiałam się też gdzie i po co wyszła z szefową w pewnym momencie. Czy chodziło o pracę czy o coś prywatnego. W każdym razie wydawała się bardzo zajęta, jeszcze bardziej niż zwykle.
Dziś jedno ze szkoleń miało trwać do 15.45, więc musiałam zostać dłużej. O 14:00 poszłam z M. do budynku obok na obiad. Zjadłyśmy coś i porozmawiałyśmy trochę. Zabawne było to, jak zamówiła sobie zapiekankę i stresowała się tym, że musi tyle czekać. Przypomniało mi to o sytuacji z początku mojego stażu. Poszłam wtedy do bistro na dół i też strasznie długo czekałam na zamówienie. Ile ja się wtedy nastresowałam!
G. wyszła jak zwykle o 15:00, a ja zostałam z M. dłużej. Pokazałam jej kilka rzeczy. W sumie wydaje się całkiem miła.
Po tym jak skończyło się szkolenie, a ja załatwiłam wszystko, co miałam do zrobienia, poszłam na przystanek. Poczekałam na autobus, który sporo się spóźnił. Było mi trochę zimno, ale dałam radę.
Pojechałam do miasta i poszłam do Hebe. Trochę pochodziłam po sklepie, kupiłam mój krem do twarzy, antyperspirant i pędzel do pudru. Wąchałam też perfumy - chyba większość tych, do których były testery. Chciałam sobie jakieś wybrać, ale w końcu odpuściłam, bo nie mogłam się zdecydować. Pod koniec też już nie czułam jak które pachną.
Wróciłam do domu. Posiedziałam chwilę i położyłam się spać. Byłam zadowolona, że zjadłam obiad o 14:00, bo w domu już praktycznie nic nie jadłam.
Komentarze
Prześlij komentarz