07.08.2021 - Dzień 164
Nie ma to jak sobota
Wstałam po 10:30. Obudziłam się wcześniej, ale dobrze mi się leżało. Ogarnęłam parę rzeczy, zmieniła pościel, umyłam słoiczki podróżne na kosmetyki, które już od dawna na to czekały i dopiero wtedy poszłam zrobić sobie śniadanko.
Wcześniej jeszcze zważyłam się i w sumie ważę tyle co zwykle. Może delikatnie mniej, ale myślę, że jutro już będzie tyle co zwykle. Także jest dobrze.
Zjadłam śniadanie, wzięłam witaminy, pooglądałam YT i pouzupełniałam wpisy na blogu. Potem wzięłam się za sprzątanie. Nie wysilałam się jakoś bardzo, posprzątałam standardowo, to co zawsze. Umyłam też buty i zostawiłam do wyschnięcia. Dobrze mi się dziś sprzątało. Choć może niespecjalnie chciało mi się to robić, ale nie byłam też jakaś poirytowana.
W międzyczasie pisałam trochę z moją siostrą cioteczną. W sumie dobrze mi się z nią pisało, cieszę się, że się odezwałam. Tak sobie myślę, że fajnie byłoby się z nią spotkać.
Poczekałam chwilkę aż podłogi na dole wyschną i poszłam wziąć sobie obiad. Dzisiaj mama miała wolne i zrobiła kotlety z ziemniaczkami i surówką z sałaty i ogórków w śmietanie. Zjadłam sobie to wszystko oglądając YT.
Rodzice jutro rano wyjeżdżają na wczasy na mazury. Dziś już pakowali się i przygotowywali do tego. Poprosiłam tatę, żeby zostawił mi na zewnątrz lanosa, to może przejadę się do sklepu. Nie wiem czy się odważę, ale dobrze by było jednak na wszelki wypadek go mieć.
Mam zamiar jeszcze zmyć stary lakier i pomalować paznokcie u stóp. Później pewnie przygotuję się na przyjazd mojego chłopaka. Jeśli zdążę, to może też coś poczytam, zobaczę jeszcze.
Komentarze
Prześlij komentarz