09.08.2021 - Dzień 166
I znowu poniedziałek
Fajnie, bo mój chłopak został na noc i poranek spędziliśmy razem. Odwiózł mnie też na staż. Chociaż strasznie ciężko było mi się z nim rozstać na parkingu. Już tęskniłam.
Kiedy przyszłam, G. już była w biurze. Pogadałyśmy trochę. Potem przyszła M. Początkowo nie miałyśmy dla niej czasu, bo okazało się, że sypie nam się kalendarz i musiałam zrobić kolejną prognozę na sierpień, żebyśmy zobaczyły jak się będzie przedstawiała nasza sytuacja, kiedy coś nie wypali. Albo kilka rzeczy. W sumie nie jest źle według mnie, choć pewnie szefowa kiedy wróci będzie miała odmienne zdanie.G, powiedziała mi, że ma wrażenie, że szefowa sobie wszystko olewa i tu jak najbardziej się z nią zgadzam. Pewnie będzie jak zwykle i jak wróci będzie miała do nas pretensje o milion rzeczy.
Czas jakoś mijał. Musiałyśmy pojechać do jednego faceta, bo był u nas, ale źle się podpisał. Później pojechałyśmy jeszcze zawieźć dokumenty. W sumie byłą to miła odskocznia. Ale wciąż miałam lekkie opory żeby mówić to co myślę. Jestem trochę zafiksowana na punkcie tych podsłuchów i wciąż się boję, że mamy je w telefonach.
Kiedy wysiadłam z busa i wracałam już do domu, wstąpiłam jeszcze do apteki po Acnederm. Skończył mi się, a na policzkach mam jakieś czerwone plamy. Trzeba to zbadać.
Po powrocie wykonałam jeszcze jeden telefon i poszłyśmy na obiad. Byłam głodna i mimo że wiedziałam, że w domu czeka na mnie pizza, zjadłam dosyć sporą porcję. Były dziś gołąbki, więc wzięłam jednego, który okazał się smakować bosko.
Później już niewiele zrobiłam. Jakoś dobrnęłyśmy do końca i pół do czwartej wyszłam z M. z biura. G. wyszła wcześniej, koło 15:00.
W domu i tak zjadłam kawałek pizzy. Odgrzałam też jeden babci, także na jutro zostały jeszcze dwa. Po jednym dla nas. Chciało mi się spać i w ogóle nie chciało mi się nic robić, ale zmusiłam się i poszłam posprzątać w lanosie. Był straszliwie zasyfiony! Na podłodze leżało mnóstwo piachu, a wszędzie leżały tony kurzu. Odkurzyłam tam, pościerałam kurze, umyłam szyby od wewnątrz i trochę odgraciłam (tutaj wrzuciłam po prostu wszystko do schowka, żeby tata nie mówił, że mu coś wyrzuciłam). Narobiłam się, ale wygląda to lepiej niż wcześniej. Przydałoby się jeszcze pojechać na myjnię i go przepłukać. A najlepiej to wyprać całe fotele, bo jest w nich pełno kurzu. No ale nie można mieć wszystkiego. I tak już będzie przyjemniej tam wsiąść.
Troszkę zdemotywowało mnie, kiedy próbowałam zaparkować w altance i najechałam na drabinę. Nawet tego nie poczułam... Wkurzyło mnie to, bo starałam się uważać. Drabina raczej przetrwała, ale mój honor gorzej. Teraz trochę boję się jechać do sklepu. Ale chciałabym się odważyć...
Napaliłam w piecu. Wcześniej włączyłam zmywarkę, więc ją wypakowałam i powkładałam naczynia do szafek. Zamówiłam sobie na allegro szybkę do mojego telefonu, bo z tą moją stało się coś dziwnego, nie wiem w sumie czemu (może od ściereczek do czyszczenia kuchni) i zdecydowałam się ją odkleić bo wyglądała już fatalnie.
Sara chyba dostała cieczki, ale nie wiem czy to na pewno to i się martwię :( Wcześniej wskakiwała mi do auta, kiedy sprzątałam. Słodziak mój.
Teraz muszę jeszcze wymyślić w co się jutro ubrać. Przygotuję sobie ubrania i zaraz idę się myć. Położę się wcześniej, poczytam. Kiedy jestem w domu tylko z babcią, to jakoś nie chce mi się siedzieć dłużej, poza tym nie spałam po południu.
Komentarze
Prześlij komentarz