15.08.2021 - Dzień 172

Niedziela - wciąż mam gorączkę

Obudziłam się rano i czułam się średnio. Zmierzyłam temperaturę i miałam ponad 38 stopni. Wiedziałam, że muszę wziąć tabletkę, ale też nie chciałam barć jej na pusty żołądek. 
Mój chłopak wstał, ogarnął się, ale ja tylko zarzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam z nim na dół. Kompletnie nie miałam apetytu na naszą tradycyjną, niedzielną jajecznicę, dlatego zjadłam serek wiejski i zmęczyłam pół bułki. Mój chłopak zrobił sobie kanapki z szynką, pomidorem, jajkiem na twardo i majonezem. Poczekałam aż zagotują się jajka i wróciłam na górę, do łóżka, bo już nie miałam siły siedzieć przy stole. Oczywiście, wzięłam sobie tabletkę na gorączkę. 

Poleżałam i później, koło 11:00, poczułam się troszkę lepiej. Poprosiłam rodziców, żeby nagrzali wody i wzięłam przyusznic, bo już znów się cała upociłam. Ubrałam się też i uczesałam, choć nawet nie miałam zamiaru się dziś malować. 

Ogólnie niewiele się działo, bo wciąż nie miałam siły. Razem z chłopakiem sporo leżeliśmy i nawet nie chciało mi się robić niczego innego przez większość czasu. 

Kiedy poczułam się lepiej, rozmawiałam trochę z bratem. On znowu też nie czuł się najlepiej. Bolał go brzuch i chyba miał gorączkę. Mówił, że prawdopodobnie zaraził się od dzieci. Mam nadzieję, że ja nie zaraziłam się tym od niego. 

Byliśmy na troszkę na dworze oglądać rower mojego brata. My z chłopakiem pochwaliliśmy się swoim. Później rodzice zawieźli brata do niego. Ja z chłopakiem leżeliśmy. Zasnęłam, a kiedy ja spałam, on poszedł smażyć kotlety, które przygotowała mama na obiad, co było kochane.

Śniło mi się, że prowadzę samochód i to ja jadę nim do brata... 

Zjadłam troszkę obiadu, ale mi nie smakował. Pewnie dlatego, że w ogóle nie miałam apetytu. Znów miałam podwyższoną temperaturę. I w końcu znów wzięłam tabletkę. 

Znowu poleżeliśmy. Tym razem to mój chłopak zasnął. Nie budziłam go. Ale i tak musiał w końcu jechać i wracać do domu. Było mi szkoda, kiedy odjeżdżał, czułam, że już tęsknię...

Pogadałam troszkę z rodzicami, opowiedzieli mi o swoich wakacjach, pokazali zdjęcia. Fajnie tam mieli na tych Mazurach. W ogóle, dostałam od mamy drzewko szczęścia i pocztówkę. 

Zjadłam kanapki na kolację. Czułam się lepiej i nabrałam apetytu. Później obejrzałam coś na YT. Przedłużyłam też w końcu empik preminu i mam z głowy. Nakleiłam też nową szybkę na telefon. 

A zaraz mam zamiar już się umyć. Nie mam tylko pojęcia w co się jutro ubrać. Ciekawe też jak będę się czuła. 

Ech... 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89