21.08.2021 - Dzień 178

Moja sobota

Ta sobota była taka moja i czułam się dziś dobrze. Wreszcie dzień, w którym mogę odpocząć i zrobić coś dla siebie. Ostatnią sobotę przeleżałam z gorączką i nie mogłam z niej skorzystać, nie udało mi się też przez to odpocząć, dlatego tak bardzo cieszyłam się na tą. 

Wstałam rano, przed 10:00. Troszkę poleżałam, ale nie za długo. Wyspałam się i czułam się bardzo dobrze. Rano też pogadałam trochę z mamą zanim pojechała do pracy. 

Zjadłam śniadanie i odrobinę ogarnęłam swój pokój i górę. Nie za wiele, takie najbardziej oczywiste rzeczy. Pooglądałam YT. Później pomalowałam się - zrobiłam sobie tego dnia śliczny makijaż. Przyciemnione ciemnym brązem kąciki i błyszczący róż na ruchomej powiece. Bardzo się sobie podobałam. 

Było po 13:00, kiedy poszłam do sklepu. W sumie chciałam wcześniej, ale to nic. Nie spieszyło mi się w końcu, bo rodzice mieli wrócić późno do domu. Miałam listę od mamy, dopisałam także kilka własnych pozycji.

W sklepie udało mi się kupić prawie wszystko. Nie było chusteczek higienicznych i gazetki dla mamy. Ale może to i lepiej, bo nie wiem czy udałoby mi się z tym wszystkim zabrać. 

Po powrocie do domu, przebrałam się, a potem odkurzyłam na górze. Następnie pochowałam zakupy i zabrałam się za przygotowywanie leczo. Włączyłam muzykę z telefonu i pomyłam warzywa, potem kroiłam składniki. Gotowało mi się bardzo przyjemnie, naprawdę. Dawno tego nie robiłam, gdyby się zastanowić, bo nie miałam czasu i siły. Dlatego dziś gotowało mi się bardzo fajnie. 

Kiecy leczo dusiło się już na wolniutkim ogniu, poszłam myć łazienkę na górze. Później pomyłam też podłogi w całym domu. Pościerałam kurz na górze. Także to, co robię zazwyczaj. Ale zrobiło się miło i czysto wokół. 

Leczo wyszło przepyszne. Nawet nie musiałam go zbyt długo przyprawiać. Zjadłam miseczkę ze sporą ilością chleba i przyjemnie się najadłam.  

Nakleiłam tacie tejpy. Wczoraj zasnęłam i nie zdążyłam tego zrobić, dlatego zrobiłam to dzisiaj. Poszukałam i wymyśliłam, myślę, że całkiem fajną aplikację na jego problem. Choć prawdę mówiąc nie do końca wiem, co to może być. 

Wieczorem mieliśmy nieoczekiwanego gościa. Była to osoba z rodziny mojego taty, nie jestem pewna kim jest dla mnie. Chyba kuzynem. Nie wiedziałam jak się zachować, bo nie widziałam go bardzo długo (mieszka za granicą, a teraz przyjechał na trochę), poza tym, rzadko przyjmujemy u siebie gości. No i też wiadomo, że zbyt towarzyska nie jestem. Ale posiedziałam z nim i tatą chwilę. 

Mój chłopak miał przyjechać późno. Poprosiłam go, żeby odebrał mamę z pracy, bo będzie miał po drodze i czasowo też by mu to pasowało. Sama poprawiłam makijaż i ubrałam się ładnie. Poczytałam chwilkę, bo nie chciało mi się już schodzić na dół, a chciałam przeczytać książkę przez weekend, choć już byłam świadoma, że raczej nie dam rady. 

Wkrótce przyjechali. Przynieśli zakupy z samochodu. Posiedzieliśmy trochę z rodzicami, a potem poszliśmy na górę i spędziliśmy razem trochę czasu, bawiąc się dobrze. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89