22.08.2021 - Dzień 179

Fantastyczna niedziela z moim D. 

Naprawdę miło spędziłam dziś ten dzień z moim chłopakiem. Był dziś dla mnie bardzo kochany i czuły, poza tym bawiliśmy się świetnie. Już dawno nie było takiego dnia i byłam zachwycona tym, jak przyjemnie i w jak przyjemnej atmosferze go spędziliśmy. 

Wstaliśmy rano, pół do 9:00. Wiadomo, umyłam się, zrobiłam makijaż, ubrałam. Potem poszliśmy robić śniadanie i tym razem już zjedliśmy naszą tradycyjną jajecznicę. Wyszła pyszna. 

Obejrzeliśmy sobie odcinek Rojst, nie cały, bo poszliśmy na górę go dokończyć. Wcześniej przyjechał mój brat z moim chrześniakiem. Zostawił go, a sam poszedł na grzyby. Rodzice zajmowali się nim, a ja miałam wrażenie, że chyba troszkę ode mnie ucieka. Nic dziwnego w sumie, bo rzadko mnie widzi. Za to jest coraz większy i naprawdę uroczy.

Brat wrócił z połową wiaderka grzybów. Zbiory okazały się niebyt obfite, ale wydawał się zadowolony tym, że mógł sobie pochodzić po lesie. Posiedzieliśmy z nim trochę i pogadaliśmy. Jak to mój brat, z nim nie można się nudzić, bo zawsze ma coś do powiedzenia.  

Kiedy już się zbierał do powrotu do domu, my poszliśmy na górę. Pobawiliśmy się trochę i było naprawdę, naprawdę miło. Później zaczęliśmy szykować się do odjazdu. Spakowałam plecak, przebrałam się, a mój chłopak robił przegląd rowerów. Podwyższył siodełko u siebie, a przy moim dopompował powietrze w oponach. 

Gdy już wszystko było gotowe, wyjechaliśmy. Najpierw pojechaliśmy nad zalew, bo miałam ochotę zobaczyć, co tam słychać. Później wyjechaliśmy w dalszą podróż. Objechaliśmy pobliskie wsie. Jechało się bardzo przyjemnie, choć pod koniec, kiedy dojechaliśmy do miejsca, kiedy trzeba było jechać bardzo pod górę, już opadłam z sił i poddałam się, więc zeszłam z roweru i podprowadziłam go na szczyt wzniesienia. Odpoczęliśmy tam trochę, napiliśmy się wody, popodziwialiśmy widoki. A potem ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Jak pisałam, jechało mi się świetnie, ale byłam już zmęczona i głodna, dlatego trzeba było wracać. 

Pod koniec było już ciężko, ale udało nam się dojechać do domu. Nie miałam już sił, byłam wykończona, ale też zadowolona z naszej wycieczki. Przejechaliśmy 22 kilometry, co uważam za wspaniały wynik, biorąc pod uwagę to, że nie mam kondycji i zaczęliśmy jeździć od niedawna. Fajnie, bo mój chłopak miał zegarek, który liczył nam przejechane kilometry, prędkość, a nawet nakreślił mapę drogi, jaką przejechaliśmy. Ciekawie było na to popatrzeć. 

Zjedliśmy obiad. Nie narzekałam, tylko zjadłam wszystko co miałam, bo byłam bardzo głodna. Później poszliśmy na górę i zaczęliśmy oglądać nowy serial "Sex Education". Spodobał mi się, mojemu chłopakowi chyba też, bo był bardzo lekki i pewnie będziemy kontynuować jego oglądanie w przyszłości. 

Odpoczywaliśmy, oglądaliśmy go, a wieczorem zjedliśmy kolację. Później już niestety trzeba było iść spać. Umyliśmy się. Najpierw mój chłopak, potem ja, więc kiedy wróciłam, już spał. Popatrzyłam na niego kiedy tak sobie smacznie spał i rozczuliłam się :) 

Poczytałam jeszcze trochę, a później sama też poszłam spać. 

Ten dzień był naprawdę wyjątkowy. Czułam się szczęśliwa mogąc spędzić go z moim D. Tak fajnie, tak dobrze spędzało mi się dziś z nim czas. Czułam się kochana :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89