24.08.2021 - Dzień 181
Deszczowy wtorek
Wstałam wcale nie tak późno, ale miałam nie najlepszy czas. Rano musiałam biec na busa, żeby się nie spóźnić, więc miałam niezły jogging. Prawie serce wyskoczyło mi z piersi po tym biegu. Ale zdążyłam.
Na stażu czas jakoś mijał. Dwa razy jechałyśmy z G. coś załatwiać. A to po podpis do klientki, a później po dokumenty. A to kolejnym razem żeby zostawić dokumenty do podpisu. W sumie fajnie, bo jakoś tak dzień przez to szybciej minął i można się było trochę oderwać od pracy.
Pogoda był dziś brzydka. Wciąż padało. Ale ubrałam się ciepło i było ok. Poza tym miałam parasolkę i tego dnia bardzo się przydała.
Nie byłyśmy dziś na obiedzie przez te wyjazdy. Pod koniec byłam już głodna. Ale zjadłam sobie coś w domu.
Pisałam dzisiaj trochę na Messengarze z przyjaciółką. Była w weekend w Zakpoanem i dziś wracała. Fajnie tak gdzieś wyjechać. W każdym razie popisałam z nią. Chciałam się spotkać, ale powiedziała, że nie da rady w tym tygodniu. No trudno, chociaż po raz kolejny kiecy chcę się z nią umówić, to nie ma czasu. Trochę przykro mi z tego powodu. Ale cóż zrobić.
Obejrzałam dzisiaj film "Lolita" z 1962 roku. Był długi, bo trwał 2,5h i myślałam, że będę musiała zrobić dwa podejścia, ale dałam radę. Oglądało się go całkiem przyjemnie, pomimo tego że był czarno-biały. Choć nie znam się na tym, miałam wrażenie, że aktorzy grali bardzo dobrze. Ogólnie mam pozytywne wrażenia, oglądałam go z zaciekawieniem.
Później poszłam spać. Chciałam pospać 2 godzinki, ale znów nie wyszło, dlatego zaraz idę się myć i spać dalej. Jutro zrobię moje zamówienie.
Komentarze
Prześlij komentarz