29.08.2021 - Dzień 186

Niedziela, w końcu w domu

Rano trochę wkurzyłam się na mojego chłopaka, bo powiedział, że nie za dobrze wyglądam w moim makijażu i że ten kolor mi ni pasuje. A miałam śliczny, żółty, makijaż oczu, który pięknie pasował do mojej żółtej bluzki. Od razu zaczęłam sobie myśleć, że powiedzenie czegoś niemiłego lub skrytykowanie mnie przychodzi mu tak łatwo, a tak ciężko przechodzą mu przez gardło jakiekolwiek komplementy. Zdenerwowałam się i czułam, że skutecznie popsuł mi humor. Nawet wypomniałam mu to przy mojej mamie, przez co trochę mi ulżyło, bo widziałam, że zrobiło mu się głupio. Później też mu to wypominałam. Ostatecznie pogodziliśmy się. 

Na obiad zrobiliśmy pizzę i wyszła przepyszna. Uwielbiam naszą domową pizzę. Przez większość dnia oglądaliśmy serial "Sex Education" i przyznaję, że naprawdę go lubię. Zwraca uwagę na ciekawe rzeczy, a przy okazji jest bardzo zabawny. Przyjemnie się go ogląda i szkoda, że na razie nie ma więcej odcinków. 

Mój chłopak pojechał koło 19:00. Z jednej strony już tęsknię i wcale nie chciałam go wypuszczać, ale z drugiej, to jakoś tak naprawdę liczyłam na taki wieczór tylko dla siebie. Taki, w którym jedyne o czym marzę to nie jest pójście spać i w którym mogę zrobić coś dla siebie.

Tym razem dokończyłam książkę „Elita” Kiera Cass. To druga część z serii i choć to młodzieżówka, czyta mi się ją bardzo przyjemnie. Fajnie, bo dobrze się przy niej odstresowuję i bardzo wciąga. Od razu zacznę kolejną część, bo mam jeszcze kilka wypożyczonych z biblioteki. 

Powoli nadrabiam wpisy i zaraz szykuję się już do mycia. Później położę się i poczytam jeszcze. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89