02.01.2021 - Dzień 311
Niedziela
Wstaliśmy pół do 10 i to było późno, bo naprawdę już dawno nie wstawaliśmy o tej porze w zwykły dzień. Zwykły - w takim sensie, że nie po żadnej imprezie lub zarwanej nocy.
Mój chłopak źle się czuł, bo bolało go gardło i był osłabiony. Nie wiem czy też coś więcej, bo nie chciał mi powiedzieć. Ale za to był jakiś taki marudny, nie w humorze. Trochę mu się nie dziwię, skoro się nie czuł dobrze. ale też to było nieco męczące. Martwiłam się o niego i chciałam mu jakoś pomóc.
Niewiele się poza tym działo.
Pojechaliśmy z rodzicami do Obi. Kupiłam tam 4 próbki farb do kuchni i płyn do mycia kabin prysznicowych. Mój chłopak wydawał się być niezadowolony z tego, że wzięłam te próbki i był taki jakiś markotny. Wkurzyłam się i postanowiłam pochodzić sobie po Obi sama.
Wróciliśmy do domu. Obejrzeliśmy Kevina w Nowym Jorku. Oglądaliśmy też Dom z Papieru. Zostały nam ostatnie 3 odcinki i je w końcu wymęczyliśmy. W sumie nie męczyłam się, bo mi się podobały i byłam ciekawa jak się ten serial zakończy. Za to mój chłopak był jakoś tak negatywnie do wszystkiego nastawiony.
Jutro znów do pracy. Fajnie, bo chłopak rano mnie zawiezie, ale szkoda, że będziemy musieli potem się rozdzielić. Trochę się martwię też tym, że będę tylko z M., bo G. będzie miała jeszcze izolację, a A. wciąż będzie miała urlop.
Ale w czwartek święto, to może jakoś to będzie...
Komentarze
Prześlij komentarz