03.01.2022 - Dzień 312

Poniedziałek

Chłopak zawiózł mnie do pracy, więc nie musiałam cisnąć się busem, jeszcze w dzisiejszym deszczu. Wyjechaliśmy wcześnie i byłam w biurze już 7:35. Jakoś tak nie chciało mi się rozstawać z nim. 
Przed wejściem do budynku coś mi mignęło. Cofnęłam się i znalazłam 2 zł. Ucieszyłam się, bo już dawno nie znalazłam żadnych pieniędzy, poza tym, raczej nigdy nie znalazłam tylu na raz, zazwyczaj jakieś 5 lub 10 gr. 

G. jest na izolacji, A. wciąż na urlopie, a M. napisała mi, że będzie później, bo musi dostarczyć listę obecności do Urzędu Pracy. Także do około 10:00 byłam w biurze kompletnie sama. 

Wczoraj czułam jakiś stres myśląc o pracy i dziś okazało się, że oczywiście nie może być spokoju. Przyszła poprawka w rozliczeniach z firmy szefowej (błąd w fakturze), a oprócz tego z innej firmy zażądali od jednej osoby potwierdzenia zgłoszenia do ZUS. Także nieźle. 

Poszłyśmy z M. na obiad. Szefowej nie było, bo chora, więc miałyśmy trochę luzu. Choć tak prawdę mówiąc dziś nie byłam jakoś głodna. Ale M. mnie męczyła tym, no to poszłyśmy. 

Na obiedzie pogadałyśmy trochę z K., przez co M. miała mi opowiedzieć o tym jak spędziła Sylwestra i mi nie opowiedziała w końcu. 

Cały dzień padało, więc dobrze, że wzięłam parasol. Po powrocie do domu zjadłam trochę obiadu z soboty. Otworzyłam też chipsy, które zostały z Sylwestra i okazały się one być piekielnie pikantne. Ale nie tak jak poprzednie, że po prostu pikantne, ale jadłam dalej, ale tak, że zjadłam kilka i nie wiedziałam co robić, bo tak paliło mnie w buzi. Jeju, okropnie pikantne.

Później miałam czytać, ale nie mogłam oprzeć się pokusie i poszłam spać. Nastawiłam budzik i nawet mnie obudził, ale nie chciało mi się wstawać, więc i tak nic to nie dało. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89