06.01.2022 - Dzień 315
Czwartek, "Sześciu Króli"
Mój brat w końcu nie przyjechał, bo się przeziębił i stwierdził, że musi się wykurować. Z jednej strony byłam rozczarowana, bo już przyzwyczaiłam się do myśli, że się z nimi zobaczę. A z drugiej odetchnęłam z ulgą. Cały dzień dla mnie! Kiedy ostatnio miałam taki? Już nawet nie pamiętam.
Nie nastawiłam budzika i wstałam, kiedy miałam ochotę. Było to jakoś pół do 10:00. Albo trochę później. Nawet nie jestem już pewna.
Dostałam okresu i rano bolał mnie brzuch. Wzięłam tabletkę i za jakiś czas przeszło. Ale cały dzień czułam się ciężka i ten brzuch tak mnie pobolewał.
Do mojego chłopaka przyjechał facet, który ma nam robić kuchnię. Ten sam, który robił ją i u moich, i u jego rodziców. Porozmawiali sobie o tej kuchni, ma też zrobić nam kosztorys. A ja z chłopakiem mam do niego kiedyś podjechać, żeby wybrać blat i kolor boków. Ogólnie plan jest taki, żeby były one białe, z uchwytami i bokami i blatem w kolorze drewna. Ale chciałabym, żeby to drewno było inne niż u naszych rodziców. Żeby trochę się różniło.
Trochę przykro mi się zrobiło, jak powiedziałam chłopakowi, że może niepotrzebnie zamawiamy drzwi do łazienki i toalety, bo może za jakiś czas i tam się zrobi remont. On się trochę poddenerwował, że nie ma zamiaru robić tam remontu w ciągu najbliższych 2-3 lat. A ja nie wyobrażam sobie tego, bo ta łazienka jest paskudna, a toaleta przeraźliwie ciasna. I tak strasznie mi się one nie podobają.... W dodatku śmierdzi w nich i nie wiem czym. Ale jest tam taki specyficzny zapach. Poza tym płytki są okropne, ciemnobrązowe, sprzed co najmniej dekady. A najgorsze, że mają też ciemnobrązowe fugi. Fuj.
Potem pomyślałam, że faktycznie, na razie nie będziemy robić tam remontu, bo nie ma kasy tak na wszystko. Na razie. Ale ja jeszcze go przekonam, żeby to było szybciej niż te 2-3 lata.
Ogólnie ten dzień był bardzo przyjemny i nie przeszkadzał mi nawet ból brzucha. Poczytałam sobie i przeczytałam książkę - "Metro 2033",- którą męczyłam już od dawna. Była świetna i przeczytałabym ją dużo wcześniej, gdyby nie to, że nie miałam czasu. A po pracy byłam zbyt zmęczona, żeby czytać. Oczy mi się same zamykały.
Obejrzałam sobie dwa odcinki z najnowszej serii Ricka i Morty'ego. Musiałam wykupić sobie HBP GO, bo na Netflixie chcą potwierdzenia konta, a sama tego nie zrobię. Walić ich. Teraz sobie tam trochę pooglądam. Chociaż z filmami tam słabo, za to jest parę ciekawych seriali.
Skończyłam też robić swój planner. Chciałam go wydrukować, ale okazało się, że nie ma na tyle kartek. Wydrukowałam więc tylko planer na styczeń, żeby móc sobie spisać już rzeczy do zrobienia i roczny, żeby wpisać moje postanowienia i plany na rok.
Ogarnęłam sobie też troszkę w pokoju. Troszkę, bo więcej mi się nie chciało. Podsumowałam również moje wyzwanie książkowe. Niestety, nie udało się, ale to nic. I tak przeczytałam w 2021 roku sporo, bo aż 42 książki. Myślę, że to nie najgorszy wynik.
To był naprawdę wspaniały dzień, którego tak bardzo, bardzo potrzebowałam. Jejciu, tak bardzo go potrzebowałam. Aż szkoda, że już się kończy.
Komentarze
Prześlij komentarz