11.01.2022 - Dzień 320
Wtorek
W pracy, jak to w pracy. Zamówiłyśmy sobie na obiad makaron, ja i A. duży carbonara, a M. również duży, ale bolognese. Było dobre, porcje bardzo duże. Ale to dobrze, że sobie pojadłam, bo miałam później jechać do ortodontki i późno wrócić do domu.
Pojechałam z M. autobusem. Wstąpiłam jeszcze do Rossmana, bo miałam pół godzinki. Okazało się, że ortodontka zmieniła gabinet. Przeniosła się piętro wyżej i ma teraz dwa gabinety obok siebie.
Przyszła jej asystentka i zaczęła mi oglądać retencję. Później skapnęła się, że nie po to tam przyszłam. Ale to nic, przynajmniej wiem, że z nią wszystko ok. Później przyszłą już ortodontka, przyjrzała się mojemu uszkodzonemu aparatowi, przymierzyła na mnie i stwierdziła, że nie potrzebna jest na razie naprawa. Ucieszyłam się, bo słysząc ile kosztuje, wcale mi do niej nie spieszno.
Nic nie zapłaciłam za tę wizytę. Umówiłam się natomiast na poniedziałek na higienizację: usuwanie kamienia + piaskowanie. Już od dawna planowałam na nie pójść, więc dobrze, że się umówiłam.
Było parę minut przed 17, a nie wiedziałam o której byłby bus z drugiej firmy. Poza tym już od jakiegoś czasu chciałam wybrać się do chińskiego supermarketu. Tak taż zrobiłam. Znalazłam sporo legginsów, które mi się spodobały, więc przymierzyłam je. Okazało się, że większość jest dobra. Przymierzałam także normalne spodnie, ale żadne z nich nie pasowały tak jak bym sobie tego życzyła.
Kupiłam więc legginsy - 4 pary, koszulkę do chodzenia po domu i słuchawki na zapas.
Wróciłam do domu i byłam zmęczona. Było późno i chciałam pójść się myć i dopiero spać, ale nie wyszło.
Komentarze
Prześlij komentarz