14.01.2022 - Dzień 323

Piątek

W pracy byłam tylko z A., bo M. wzięła sobie dzień wolny. A. miala dziś rozmowę z szefem. Stresowała się, bo nie wiedziała co ją czeka. Kiedy wróciła, okazało się, że wszystko dobrze i że chcą przystać na jej warunki i dać jej podwyżkę, jeśli zgodzi się na więcej obowiązków. Jednak teraz zestresowała się rozmowa z G. Bo kiedy z nią rozmawiała, G. podobno nie była z tego jej awansu zadowolona. Myślę, że była rozgoryczona tym, że jej nic takiego nie zaproponowali, a przecież ona robi praktycznie wszystko to co A. 

A. mówiła, że G. teraz zastanawia się, czy nie odejść. Mam nadzieję, że nie zrobi tego... Nie teraz, kiedy ostatnio się wszystko układa... 

Nie jadłam wiele dzisiaj. Jedynie 3 bułki, nawet bez masła, przez cały dzień. Ale czułam się dziwnie. Nic mi się nie działo, ale czułam się nie najlepiej. Dziwne uczucie, nie potrafię go opisać. Tak jakoś ciężko, nieprzyjemnie. Nie miałam też apetytu. 

Po pracy miał odebrać mnie mój chłopak. I też tak zrobił. Na szczęście mi się nie pogorszyło, nie miałam też biegunki. 

Najpierw pojechaliśmy do banku. Zaparkowaliśmy pod Biedronką i poszliśmy na piechotę do banku. Poszłam wypłacić pieniądze. Robiłam to pierwszy raz i trochę się zestresowałam. Poza tym trochę mi było szkoda, bo jednak chciałam odkładać  na wesele. A tu miałam wypłacić prawie wszystko co miałam na koncie. 

Mimo tego wypłaciłam 6 tyś. Nie wypłaciłam wszystkiego, bo muszę coś mieć jednak. Jest parę rzeczy, które chcę sobie kupić, no i muszę mieć coś na bieżące wydatki. Babka wydała mi całą kwotę w banknotach 100 zł. Było ich bardzo dużo. Cały plik pieniędzy. Aż mi dała gumkę do nich, żeby mi było wygodniej je wziąć. Wyglądały jak pliki banknotów z filmów, a ja pierwszy raz trzymałam taki w ręku. 

Po drodze weszliśmy do biedronki. Kupiliśmy buki na kolację i coś do picia. Wciąż bałam się, że będę się gorzej czuła i wciąż niespecjalnie miałam apetyt. 

Następnie pojechaliśmy do Media Expert w galerii. Mieliśmy sobie tylko pooglądać się sprzęty, ale niewiele z tego co upatrzyliśmy w internecie było na sklepie. Zaczepił nas sprzedawca i mój chłopak zaczął go o coś pytać. Ten pan z nami pogadał, poprosiliśmy żeby sprawdził coś związanego z promocją i w końcu wyszło tak, że zdecydowaliśmy się kupić te sprzęty już dzisiaj. Nie wszystkie takie, jakie chcieliśmy, ale całkiem fajne. I kiedy już zapłaciliśmy i wyszliśmy stamtąd, czułam się zadowolona. Nawet przestało mi ciążyć to, że wydałam tyle pieniędzy z konta i nie żałowałam. Za wszystkie 5 sprzętów, tj.: lodówkę, zmywarkę, telewizor, kuchenkę i płytę indukcyjną, zapaliliśmy trochę ponad 8 tyś., z tym, że płytę mieliśmy w tej promocji za złotówkę i wzięliśmy do niej 5-letnią gwarancję. 

Mój chłopak zamówił sobie coś do jedzenia w maku, ja w tym czasie poszłam do Rossmana. Kupiłam płyn micelarny, wkładki, podpaski, chusteczki do higieny intymnej i pastę do zębów. Wszystkie te rzeczy zamierzam zostawić u mojego chłopaka, żebym już nie musiała ich ciągle wozić ze sobą. 

Wyjechaliśmy z galerii i wtedy pojechaliśmy do stolarza, który nam robi meble do kuchni. Kiedy weszliśmy do jego warsztatu, było tam zimno, mówił, że to dlatego, że mało tam dzisiaj był i nie opłacało mi się palić. 

Obejrzeliśmy kuchnię i blaty, jakie tam miał. Nie spodobały nam się, dlatego wybraliśmy inny, że wzorników, które nam pokazał. Chcieliśmy wybrać coś innego niż to, co mają moi czy jego rodzice. Dlatego blat będziemy mieli nieco inny. Pogadaliśmy z nim jeszcze trochę, bo z nim ciężko nie gadać, jest strasznym gaduła, a potem pojechaliśmy do domu. 

Najpierw weszliśmy na dół, bo na górze jeszcze wiercili. To elektryk tam coś robił, bo miał dziś przyjść. Dlatego posiedziałam trochę na dole, pogadałam z jego mamą, potem też z siostrą, kiedy wróciła z pracy. Zjadłam też kolację. A później już i ten elektryk i ojciec mojego chłopaka zeszli na dół i jeszcze z nimi siedzieliśmy przez trochę. 

Nie chciało mi się już, bo byłam już śpiąca. Dlatego ucieszyłam się, gdy wreszcie poszliśmy na górę. Tam jednak czekała na mnie niemiła niespodzianka. Okazało się, że mój chłopak wymyślił sobie, żeby włączniki do światła pomontować tak jakoś nisko. Nie wiem co mu się uwidziało, ale mi się to nie podoba. Powiedziałam mu o tym i był wielce zdziwiony, nawet trochę urażony.  Mówił, że on nie ma siły tak wysoko sięgać, że go ręce bolą. Powiedziałam mu, że tak się nigdzie nie robi i mi się to nie podoba. Popsuło mi to trochę humor, ale byłam zbyt zmęczona, żeby się wykłócać. 

Poleżałam trochę, a potem poszłam się umyć. Pomyślałem, że no trudno.  Nie podoba mi się to, ale skoro tak jest to zrobione, to na razie musi tak zostać. Może w przyszłości, przy następnym remoncie uda się to poprawić. A może przyzwyczaję się i nie będzie mi to przeszkadzać. Zobaczymy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

26.05.2021 - Dzień 91

01.06.2021 - Dzień 97

24.05.2021 - Dzień 89